Muzeum Kuby Rozpruwacza w Londynie spotkało się z ogromnym zainteresowaniem ze strony turystów. Seryjny morderca, który w ostatnich latach co najmniej kilka razy trafił na karty powieści oraz na mały i duży ekran, nadal rozpala wyobraźnię odbiorców. Napędza to więc klientów do poświęconego mu przybytku. A trzeba przyznać, że jest tam co oglądać, ponieważ Kuba Rozpruwacz jest mitem popkultury. Narosło wokół niego tyle legend, że pokazanie wszystkich wątków śledztwa, szczegółów, do których dotarli badacze i w końcu sama panorama podejrzanych to temat na naprawdę ogromną wystawę.

Kontrowersje wokół muzeum

Obok aplauzu nie zabrakło jednak miejsca na krytykę.

Reklamy
Reklamy

Można bowiem odnieść wrażenie, że korzystając z nośnego tematu twórcy Muzeum Kuby Rozpruwacza chcą sobie po prostu nabić kabzę, promując niejako postać zwyrodniałego mordercy. Sprawiło to, że nawet wśród mieszkańców dzielnicy, zadowolonych z nagłego zainteresowania, pojawiło się wielu sceptyków, nieufnie odnoszących się do tego rodzaju przedsięwzięcia,

W sukurs krytykującym taki pomysł na przyciąganie turystów przyszła również Sian Norris, dziennikarka lewicowego „The Guardian”. W długim wywodzie, opublikowanym w piątkowym wydaniu gazety, stwierdziła ona dobitnie, że „nie można bronić Muzeum Kuby Rozpruwacza, skoro młode kobiety wciąż są mordowane przez mężczyzn”. W samej tylko Wielkiej Brytanii, w okresie od stycznia do sierpnia tego roku, mężczyźni zamordowali 85 kobiet. Oznacza to, że temat jest zbyt poważny, by dyskusję o nim sprowadzać do niezdrowej fascynacji seryjnym mordercą sprzed lat.

Reklamy

Dodatkowym argumentem przytaczanym przez Norris jest niewłaściwe wyeksponowanie ofiar, które muzeum redukuje do roli przedmiotów, nieomal lalek w morderczym uniwersum Rozpruwacza. Zdaniem dziennikarki, muzeum takie miałoby rację bytu jedynie jako hołd oddany zarówno jego ofiarom, jak i wszystkim kobietom, wobec których dopuszczono się przemocy na tle seksualnym. Bez tak rozłożonych akcentów jest to jedynie poszukiwanie sensacji, bazującej na niskich instynktach.

Ostra riposta Muzeum

W odpowiedzi na artykuł przedstawiciele muzeum poinformowali na Twitterze, że ich inicjatywa to nie promowanie przemocy na tle seksualnym, zwłaszcza że zdaniem historyków istnieje prawdopodobieństwo, iż zbrodnie Rozpruwacza nie miały takiego podłoża (żadna z ofiar nie została wcześniej zgwałcona). Na dodatek Norris została uznana za poszukiwaczkę taniej sensacji, który wietrzy krew tam, gdzie jej nie ma.

Na odpowiedź ze strony dziennikarki nie trzeba było zbyt długo czekać. W kolejnym tekście atakującym muzeum i jego pracowników, dobitnie stwierdza ona, że choć dane personalne Kuby Rozpruwacza nie są znane, zaś jego bezpośrednie motywy pozostają tajemnicą, to jednak bez wątpienia można uznać, że to mężczyzna, który nienawidził kobiet.

Reklamy

Na dodatek wszystkie jego ofiary to prostytutki, co pozwala wysnuć przypuszczenie, że stoi za nimi bezwzględny mizogin, który ma problemy psychiczne o podłożu seksualnym. Okaleczenie kobiecych ciał jest, zdaniem Norris, wystarczającym dowodem na właśnie taki motyw zbrodni.

Sprawa zapewne będzie miała swój dalszy ciąg, ponieważ krucjatę Sian Norris popierają lewicowe media i organizacje feministyczne. Wiele wskazuje jednak na to, że w gruncie rzeczy cały szum wokół tej instytucji jest dla niej przede wszystkim doskonałą reklamą. Wszystkie aktualne przewodniki po Londynie wskazują, że Muzeum Kuby Rozpruwacza to najnowsza atrakcja turystyczna brytyjskiej stolicy.

Źródło The Guardian #morderstwo #popkultura #Wielka Brytania