Narodziny gwiazdy

50 lat temu w Kaliforni swoją działalność zaczęła grupa The Doors. Już w latach 60. 4-osobowy skład zdominował rockową scenę muzyczną. Świat nie pamiętałby jednak o Doorsach, gdyby nie wokalista i zarazem frontman zespołu. Jim Morrison, o którym mowa, to przede wszystkim niezaprzeczalny geniusz w swiecie muzyki końca lat 60. Na początku nieśmiały i unikający sceny, szybko stał się idolem publiczności, dla którego gromadziły się tłumy buntowniczej społeczności przełomu lat 60. i 70.. Najciekawsze jest to, że Jim nigdy nie myślał o karierze wokalisty, nawet nie miał w tym kierunku żadnego przygotowania. Pisał za to poezję, którą prezentując na kalifornijskiej plaży przed kolegą Rayem Manzarkiem dał iskrę przyszłemu zespołowi.

Reklamy
Reklamy

Szybka sława w dobie wolności

Grupa The Doors nie miała czasu na oswojenie się z popularnością, bowiem ta przyszła bardzo szybko. Przełomem okazał się kawałek "Light my Fire". Zespół wydał 6 albumów, z których każdy zakończył się sukcesem. Doorsi to przede wszystkim doskonała całość: Jim Morison, Ray Manzarek, Robby Krieger i John Densmore stworzyli zjawisko idealnie wtapiające się w atmosferę społeczności Dzieci Kwiatów. Głębokie, tajemnicze i często kontrowersyjne teksty Morrisona, a do tego #muzyka jaką dokładała pozostała trójka tworzyły kompozycje, porywające publiczność. Tłumy na koncertach, miliony sprzedanych albumów i rzesze fanów - losy zespołu możnaby było uznać za pasmo sukcesów, gdyby nie coraz większe problemy Jima z używkami.

The next whisky bar

Eksperymentujący ze środkami odurzającymi Morrison, coraz częściej wprowadzał siebie i zespół w niemałe tarapaty.

Reklamy

Już od początk amoralne teksty utworów musiały być cenzurowane. Pózniej problemy tylko się nasilały. Nadużywanie alkoholu i obsceniczne zachowania wokalisty na koncertach, często prowadziły do interwencji policji i przerywania koncertów. Z uwagi na alkoholizm Morrisona, ze współpracy nad ostatnim wspólnym albumem LA Woman, wycofał się dotychczasowy producent. Doorsi musieli poradzić sobie sami, mimo to krążek okazał się muzycznym dziełem sztuki, lądując na liście albumów wszechczasów magazynu Rolling Stone.

Nieśmiertelny król jaszczórów

Popularność The Doors powodowała, że był on jednym z bardziej wpływowych zespołów. Fascynacja osobliwym i nieprzewidywalnym Jimem Morrisonem prowadziła wręcz do kultu zarówno jego, jak i głoszonych przez niego rewolucyjnych haseł szeroko rozumianej wolności. Artysta zmarł niespodziewanie, zaraz po wystąpieniu z grupy w 1971 roku w Paryżu. Tam też został pochowany na słynnym cmentarzu Pere-Lachaise. Dwa lata pózniej zakończyła się działalność zespołu The Doors, a zaczęła jego wielka, trwająca do dziś legenda.