Günter Grass, najbardziej znany z powieści "Blaszany bębenek", zmarł w wieku 87 lat. Laureat Nagrody Nobla był znany nie tylko ze świetnej literatury, ale także kontrowersyjnych wypowiedzi.

Rok 2015 zabiera nam znakomitych pisarzy . Nie minął miesiąc, od kiedy odszedł Terry Pratchett, a dziś dochodzi do nas kolejna smutna informacja. Choć Grass nie zdobył sobie takiej popularności jak Pratchett, ich pisarstwo dotykało różnych spraw - dla wielu czytelników teksty niemieckiego pisarza są po prostu "za ciężkie". Ostatnie wydarzenie z jego udziałem było małym skandalem - Izrael uznał go za osobę niepożądaną, ponieważ nazwał państwo żydowskie "zagrożeniem dla światowego pokoju".

Reklamy
Reklamy

Pikanterii sprawie dodaje fakt, że urodzony w Wolnym Mieście Gdańsk pisarz chciał wstąpić na ochotnika do Kriegsmarine. Było to w 1942 roku, czyli okresie dominacji III Rzeszy w Europie. Dwa lata później został przymusowo wcielony do Waffen-SS, gdzie doczekał końca wojny. W tym czasie wyleczył się z nazizmu i w 1947 roku wraz z innymi niemieckimi twórcami rozpoczął działalność zaangażowaną społecznie. Ta grupa działała do końca lat 60-tych XX wieku, a oprócz Grassa udzielali się w niej Peter Weiss, Johannes Bobrowski czy Erich Fried. Miała ona duży wpływ na życie kulturalne Niemiec Zachodnich, czyli RFN

Blaszany bębenek

Największą sławę przyniosła Grassowi powieść "Blaszany bębenek", która jest zarazem pierwszym tomem tzw. "Trylogii Gdańskiej". Otrzymał za nią Nagrodę Nobla, zaś filmowa adaptacja (jedną z ról gra Daniel Olbrychski) z 1979 roku zdobyła Oscara za najlepszy film nieanglojęzyczny.

Reklamy

Günter Grass przeciwstawiał się wszelkim formom totalitaryzmu oraz antysemityzmowi, dlatego też poczuł się dotknięty krytyką ze strony Izraela.Był wielkim orędownikiem pojednania polsko-niemieckiego, krytykował ostro USA za atak na Irak. Pisarz spędził większość swego życia w Niemczech, a zmarł w Lubece. Odszedł nie tylko doskonały pisarz, ale jeden z niewielu już żyjących świadków dni wojny światowej. Pozostanie jednak zawsze z nami dzięki swoim dziełom.

 CZYTAJ TEŻ:

Jedenasta rocznica śmierci Jacka Kaczmarskiego