Pisarka i tłumaczka, autorka takich powieści, jak "Sny i kamienie", "W czerwieni", "Tryby", "Skaza" a także "Kontroler snów", zaprezentowała w radomskiej bibliotece publicznej fragmenty swojej najnowszej książki "Szum" oraz odpowiadała na pytania publiczności.

10 minut przed godziną piątą po południu sala była jeszcze do połowy pusta. Na ścianach obrazy radomskiego artysty plastyka - Longina Pińkowskiego. W rogu fortepian, sztaluga. Plakat informacyjny o Radomskiej Wiośnie Literackiej, w ramach której zaprezentowali się już między innymi pisarka Teresa Opoka, poeta i dziennikarz Paweł Podlipniak czy pisarz i dramaturg Grzegorz Bartos.

Reklamy
Reklamy

O godzinie 17, kiedy spotkanie miało się rozpocząć, na sali był już komplet, czyli jakieś 100 osób. Większość pań - wiele dziewczyn w wieku licealnym, nawet gimnazjalnym. Zaledwie kilku panów, dziennikarze lokalnej radomskiej telewizji DAMI.

Nagrody

Kiedy nie było już miejsc siedzących i przychodzący ludzie czekali na spotkanie na stojąco, prowadząca Anna Spólna zaprosiła i przedstawiła samą bohaterkę, pisarkę Magdalenę Tulli. Zdobywczynię wszystkich, albo lepiej: prawie wszystkich, ważnych rodzimych nagród literackich: Laureatka Nagrody Kościelskich (za "Sny i kamienie"), trzykrotnie nominowana do nagrody Nike; w 2007 roku otrzymała nagrodę specjalną - wyróżnienie Nagrody Literackiej Gdynia. Jest członkiem Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. Otrzymała też nagrodę Gryfa za " Włoskie szpilki".

Reklamy

#książka ta została nominowana do Literackiej Nagrody Europy Środkowej Angelus. Za przekład "Gniewu niebios" Fleur Jaeggy otrzymała nagrodę "Literatury na Świecie". Magdalena Tulli została też niedawno, bo w 2013 roku, laureatką pierwszej edycji Nagrody Literackiej im. Juliana Tuwima za całokształt twórczości.

Fragmenty

Na początku spotkania wysłuchaliśmy fragmentu najnowszej książki Magdaleny Tulli "Szum". Jak powiedziała sama autorka: fragment nie za długi, nie za krótki; z początkiem, środkiem i końcem. Fragment o tym, że "życie jest czasem za trudne".

O bohaterce, która żyje pod pewną presją i nie może stosować się do własnych zasad - raczej świat stosuje swe zasady do niej. Fragment ten dotyczył lat 60., do których część książki się odnosi. W ogóle - jak opowiadała pisarka - książka dotyczy kwestii niemieszczenia się w regułach i niedopasowania do nich. Mieszkając w trochę nienormalnym domu, bohaterka nie może sprostać regułom.

Humorystycznym momentem spotkania był odebrany przez pisarkę zaraz po rozpoczęciu imprezy telefon od wydawcy.

Reklamy

W rozmowie poinformowała go w krótkich słowach, że właśnie jest na spotkaniu autorskim w Radomiu i nie może rozmawiać. To nieco rozluźniło atmosferę i zachęciło publiczność do zadawania pytań i aktywniejszej postawy.

Perspektywy

Była też mowa o perspektywie narracyjnej we "Włoskich szpilkach" - jako właśnie o perspektywie kogoś, kto próbuje sprostać wyzwaniom świata, regułom. Posłuchaliśmy o kwestii doświadczenia niedostosowania się, o próbach odreagowania przymusu. Dowiedzieliśmy się, że owa książkowa perspektywa to perspektywa dziecka - czyli kogoś słabszego. Choć tu autorka zaznaczyła, że stara się często perspektywę narracyjną zmieniać.

Jak się pisze?

Z sali padło niby proste pytanie o to, jak się pisze... Tulli pisze tylko o rzeczach najważniejszych. Stosuje różne sztuczki, których potem w tekście nie widać. Tłumaczyła, że książka mogłaby być grubsza, ale ukształtował ją ostatecznie wypracowany przez pisarkę sposób operowania "materiałem". Pisarka powiedziała, że selekcja nie musi oznaczać zubożania. W dyskusji padały pytania między innymi o niezrozumienie. O pewną bezradność poznawczą. "Ludzie się nie rozumieją, ale silniejszy nie ma z tym problemu" - mówiła Magdalena Tulli.

Niezrozumienie jako przywilej?

Posłuchaliśmy następnie dłuższego fragmentu "Włoskich szpilek". Było o przywileju samego istnienia. Pojawiły się wątki o kraju, o Polsce, o Niemczech, o Rosji, o wojnie; o dynamicznej sytuacji polityczno-historycznej, o budowaniu metafory. "Świat jest fasadowy: należy z ostrożnością poruszać się wśród dekoracji" - mówiła pisarka.

Spotkanie trwało już ponad godzinę, a my słuchaliśmy właśnie o doświadczeniu czasu, które przychodzi z wiekiem. Życie - jedna pędząca zmiana. Autorka "Szumu" radziła, żeby utrzymywać w umyślę sprzeczne stany, wyobrażenia - wtedy lepiej rozumieć świat intuicyjnie. Żeby nie trzymać się kurczowo jakiejś jednej rzeczywistości. To przeszkadza.

Humor

Na koniec Magdalena Tulli powiedziała o swej ostatniej książce, że jest w niej więcej śmiechu niż płaczu. Że humor, jego poczucie pomaga we wszystkim. Że to naturalna droga. Że humor nie jest niczym wykombinowanym. Że jeśli nas na niego stać, wszystko jest w porządku. #wywiady #Radom