Jeśli czytasz ten tekst, to znaczy, że jest duża szansa, że jest skierowany do Ciebie. W kraju, w którym według statystyk Biblioteki Narodowej 60% Polaków nie przeczytało w 2012 roku ani jednej książki, czytających nadal jest jak na lekarstwo. Badania z 2013 roku przeprowadzone na grupie 2 tys. ankietowanych przez Państwową Izbę Książki (PIK) rozszerzają badany temat o teksty publikowane w Internecie i wykazują, że w ciągu miesiąca połowa badanych nie przeczytała książki papierowej wykazuje jednocześnie, że 77% repondentów w dniu poprzedzającym badanie przeczytało jakiś tekst. Dobitnie dowodzi to, że czytanie tekstów w Internecie nie oznacza automatycznie czytania książek, a już na pewno nie oznacza ich kupowania.

Reklamy
Reklamy

Zamiast ubolewać nad niskim poziomem czytelnictwa warto zastanowić się nad jakością już istniejącego. Oczywiście, że czytać, tylko co? No rzecz jasna czytać książki, to wypada, to kulturalnie, to trzeba! Tylko, jakie książki? Jak w zalewie dziesiątek publikacji, które co tydzień niezmierzoną falą przypływu zalewają półki księgarń, wybrać to, czego naprawdę szukamy, tego, co jest wartościowe?

Moloch kontra mały

W komedii romantycznej z Meg Ryan i Tomem Hanksem "Masz wiadomość" rodzi się romans w sieci. Podczas kiedy oni do siebie mailują i wyczekują utęsknionego komunikatu "you've got a mail". W tle toczy się walka pomiędzy pozornie bezwzględnym właścicielem dużej sieci księgarń a uroczą właścicielką małej księgarenki, którą otworzyła jeszcze jej mama, a którą bohaterka prowadzi z pasją i zaangażowaniem.

Reklamy

Oczywiście życie to nie film. Ta walka nie ma w sobie nic z romantyzmu, toczy się na wielu poziomach i ma ogromny wpływ na naszą jakość i sposób życia, na gospodarkę, ekonomię, ustawodawstwo.

Świadomość wagi wyborów jest coraz większa. Świadczą o tym choćby rosnąca popularność targów śniadaniowych, które z jednej strony poruszają temat jakości żywności, z drugiej - uświadamiają jak ważne są relacje społeczne i ich podtrzymywanie, choćby przy wspólnym śniadaniu. Coraz lepiej rozumiemy, że jakość ma znaczenie. A co, gdyby od żołądka poprowadzić prostą do mózgu? Nic nowego? Świetnie, tak zróbmy! Skoro dokładamy starań, aby zapewniać sobie dobre jedzenie i wspierać małych lokalnych producentów, którzy to co robią, robią z pasją i uwagą. To, czemu by tych działań nie przenieść na przykład na zakup książek? Co by się stało, gdyby zamiast kupować książki w jednym z salonów jakiejś sieci, pójść do lokalnej księgarni i wybrać coś z tego księgozbioru lub tam zamówić poszukiwany tytuł? Wspieranie lokalnych przedsiębiorstw, producentów, rzemieślników jest działaniem nie tylko ideowym, ma ono znaczenie zarówno na płaszczyźnie społecznej jak i gospodarczej.

Reklamy

Wspieranie lokalnego rynku nie tylko wspiera rodzimą gospodarkę, ale na poziomie społecznym, codziennym, buduje więzi pomiędzy konkretnymi ludźmi. Skoro można mieć zaprzyjaźnionego, sprawdzonego fryzjera, czemu nie zawiązać takich relacji z księgarzem, który dopilnuje, żeby do księgarni trafiła najnowsza #książka naszego ulubionego autora, który zapyta jak nam się podobał ostatnio zakupiony reportaż, który poleci nam coś, co idealnie wpasuje się w nasz gust czytelniczy. Brzmi jak utopia? Czemu by nie spróbować? Właściwie to, czemu traktować to jako teoretyczny eksperyment, może lepiej sprawdzić adres najbliższej księgarni.