Ponad 70 lat temu na naszej polskiej ziemi dokonano masowego mordu. Te słowa budzą w pamięci starszych osób bolesne wspomnienia, większość z nich straciła kogoś bliskiego. Młodsze pokolenia zastanawiają się, co tak naprawdę wiedzą o przeszłości. Czy wiedzą, co tak właściwie stało się, kiedy ich dziadkowie byli młodzi. Historii uczą się tylko w szkole z podręcznika, który zawiera daty wybranych wojen i powstań, opisy przywódców i nic więcej. Nie wiedzą, że w czasie rzezi wołyńskiej zamordowano ich przodków. Być może nie wiedzą, że było coś takiego jak zbrodnia wołyńska. W dzisiejszym świecie ludzie są zabiegani, nie mają czasu na refleksje. Nikt nie patrzy w przeszłość, nikt się nad nią nie zastanawia.

Reklamy
Reklamy

Szkoda, ponieważ można by się było czegoś nauczyć. W wolnej chwili człowiek bierze do ręki gazetę i przegląda zamieszczone w niej artykuły. Do czego zmierza? Uważam, że powinno się pisać o przeszłości nie tylko w podręcznikach do historii, ale także w gazetach. Powinno się mówić o historii kraju w radiu i telewizji. Nie tylko po to, aby nauczyć młodzież. Przede wszystkim po to, aby uczcić pamięć o ofiarach. Dzięki nim żyjemy w wolnym, niepodległym kraju. Chociaż tyle możemy dla nich zrobić.

Reportaż "Burzany i ciernie"

"Burzany i ciernie" to reportaż Katarzyny Michalak i Mariusza Kamińskiego opowiadający o trudnej drodze ku upamiętnieniu ofiar mordów. Został uhonorowany główną nagrodą w konkursie "Wspólna Europa" Bukowy Dworek 2009. W reportażu wypowiadali się pielgrzymi, miejscowa ludność i organizator pielgrzymek - historyk dr Leon Popek.

Reklamy

W pielgrzymce do zbiorowych mogił w okolicy Borowej w listopadzie 1999 roku uczestniczyło kilka pokoleń, w sumie ponad 50 osób. Rodziny ofiar modliły się za zmarłych niosąc brzozowy krzyż. Chciały, aby ta część pielgrzymki przypominała drogę krzyżową, jaką przeszli zmarli.

Miejscowi świadkowie dobrze pamiętają tragiczny okres w swoim życiu. Ich przodkowie żyli w okolicy Borowej i Ostrówki około 400 lat a potem poświęcono kosy i "przyszła rzeź". Ofiary prowadzono do budynków, kobiety z dziećmi do szkoły, mężczyzn do stodoły. Tam kazano im się rozbierać, zostawić rzeczy i iść na ostatni spacer. Mężczyźni zostali siłą zaprowadzeni do dużego dołu gdzie byli ciasno układani obok siebie i zabijani siekierami, maczugami i młotami do uboju bydła. Nikt nie został zabity z broni palnej. Kobiety i dzieci zginęły w inny, równie straszny sposób. Szkołę oblano benzyną a do środka wrzucono granaty. Wsie zostały spalone, a ludzie, którzy przeżyli już więcej nie wrócili do tych miejsc, chcieli spróbować zapomnieć o tym, co się stało.

Reklamy

Pielgrzymka pamięci

Pielgrzymka ostatnich świadków tragedii dotarła do mogił przodków na "trupich polach". Ludzie byli przerażeni, na mogiłach pasło się bydło, nie było żadnego krzyża. Napisali pismo do władz polskich z prośbą o ekshumację, uporządkowanie mogił i postawienie krzyży. Dostali zgodę i w 1991 roku pojechali kolejny raz na miejsce zbrodni. Poszli na cmentarz, aby go oczyścić. Miejscowi ogrodzili teren cmentarza za zapłatą. I wreszcie po kilkudziesięciu latach przeniesiono szczątki ofiar z pól odprawiając mszę świętą. W 1992 roku odbył się ostatni pochówek na zbiorowym cmentarzu.

Jeden z podróżnych w czasie pielgrzymki opowiedział wzruszającą historię o swoim zamordowanym dziadku. Wszystko zaczęło się od wezwania jego dziadka na akcję przeciwko Niemcom. Zgodził się bez wahania. Nie wziął na drogę różańca od babci, mówił "mam krzyżyk". Pojechał walczyć i już nie wrócił. Zginął razem z innymi walczącymi w stodole. W 1992 roku wnuczek pojechał na ekshumację, a matka przypomniała mu o krzyżyku dziadka. Ale jakie są szanse na znalezienie tak małej, drobnej rzeczy wśród szczątek w zbiorowej mogile? Wydaje się to niemożliwe! Podczas ekshumowania zwłok wnuczek natknął się na zniszczony i brudny krzyżyk dziadka. Historia odnalezionego krzyżyka jest poruszającym fragmentem reportażu. Każdy, kto doświadcza czegoś podobnego zmienia swój pogląd na rzeczywistość. Niektóre sprawy nabierają innego znaczenia a dotychczasowe problemy stają się czymś łatwym do rozwiązania.

Pytania bez odpowiedzi

Słuchając wypowiedzi świadków tamtejszych tragedii zadajemy sobie pytanie, "Dlaczego tak się stało?" Nikt nie jest w stanie na nie odpowiedzieć. Do dziś nie można wytłumaczyć takiego irracjonalnego zachowania ludzi. Zginęło wiele niewinnych osób. W męczarniach pokutowali za grzechy innych.

Poznając historię w taki sposób, poprzez wsłuchiwanie się w słowa świadków, możemy ją w pewien sposób przeżyć. Powinniśmy patrzeć w przyszłość nie zapominając o przeszłości. I wcale nie chodzi tu o wrogie nastawienie do obcokrajowców, to właśnie trzeba zmienić. Nie należy być uprzedzonym do sąsiadów Polski, dlatego że kilkadziesiąt lat temu miały miejsce wojny i masowe morderstwa. Pamiętając o doświadczeniach z przeszłości starajmy się nie popełniać tych samych błędów.