Nadzwyczaj pomysłowe i ciekawe zdaniem jednych, a skandaliczne i pozbawione dobrego smaku zdaniem drugich wystawienie opery Tannhäuser Richarda Wagnera w Nowosybirsku wywołało burzę w całej Rosji. Właściwie rzecz biorąc była to burza w szklance wody, a zdaniem nawet wielu działaczy prawosławnych metropolita nowosybirski Tichon zrobił z igły widły. To bowiem on zaskarżył reżysera i dyrektora (odpowiedzialnego za zatwierdzenie każdego przedstawienia) o rozmyślne godzenie w uczucia osób wierzących. To zaś jest w Rosji karalne z tytułu odpowiedniego paragrafu kodeksu karnego.

Opera romantyczna Tannhäuser jako dzieło sztuki chrześcijańskiej

Za każdym razem, kiedy #Ryszard Wagner, za młodu i na starość będący głęboko wierzącym ewangelikiem, wypowiadał się na tematy religijne, powstawało wybitne dzieło.

Reklamy
Reklamy

Nie tylko pod względem wspaniałej oprawy muzycznej i wystawnej scenografii, ale również przejmujące w swym przesłaniu duchowym. Dość banalne stwierdzenie, że człowiek jest grzeszny, ale Bóg jest miłosierny, które z reguły stanowi punkt wyjścia kazania w każdym kościele protestanckim, Wagner rozwijał w genialny sposób. Trzy spośród jego dzieł, które oparł na tym wątku, odwołują się do najważniejszych treści ewangelicznych, a zarazem są pełne zdumiewających z powodu swej głębi rozważań filozoficznych.

Dzieje rycerza Henryka von Tannhäusera, oparte na średniowiecznej legendzie, przedstawiają losy człowieka, który oddał się bezustannym rozkoszom cielesnym. Jednak po latach, spędzonych na orgiach w grocie starożytnej bogini miłości fizycznej, zaczął odczuwać żal i pustkę. Tęskniąc za stronami rodzinnymi prosi Wenerę o zezwolenie na powrót do ojczyzny.

Reklamy

Tam spotyka kobietę bardzo piękną, a zarazem pobożną. Jest nią Elżbieta - siostrzenica landgrafa (księcia) Turyngii. Zakochuje się w niej, a ona odwzajemnia jego uczucie. Chcąc zdobyć rękę ukochanej Tannhäuser staje do konkursu śpiewaków i poetów (trubadurów) na zamku w Wartburgu. Kiedy jednak pragnąc zadziwić publiczność i zdobyć główną nagrodę zaczyna opiewać to, co przeżył w grocie bogini Wenus, wzbudza oburzenie chrześcijańskich rycerzy. Elżbieta ratuje go przed okrutną karą, przypominając o miłosierdziu Bożym. Książę i rycerze zgadzają się, aby ruszył w pielgrzymkę do Rzymu, prosić papieża o odpuszczenie niesłychanych grzechów. Ten jednak odpowiada, że prędzej zakwitnie jego pastorał. Załamany Tannhäuser powraca do kraju. Jak się okazuje jego ukochana zmarła ze zgryzoty, dowiedziawszy się o jego losie. Błąkający się rycerz prosi Boga o śmierć. W tej chwili jednak nadciąga pochód pielgrzymów, wysławiając cud. Papieski pastorał wypuścił liście i zakwitnął. Niepocieszony z powodu zgonu umiłowanej kobiety grzeszny rycerz umiera na atak serca, ale ze świadomością, że odpuszczono jego grzechy.

Reklamy

Triumfalna pieśń pielgrzymów głosi zwycięstwo Boga nad pogaństwem, grzechem i śmiercią doczesną.

Genialna, ciekawa czy prześmiewcza interpretacja Kulabina?

W Nowosybirsku reżyser Timofiej Kulabin postanowił odczytać na nowo tę starą opowieść i przybliżyć jej przesłanie ludziom współczesnym. Tannhäuser wystawiony w tamtejszym teatrze operowym przedstawia losy reżysera filmowego Henryka Tannhäusera, który zastanawia się nad okresem 18 lat w życiu Chrystusa, o których milczą wszystkie cztery ewangelie. Postanawia zdobyć pieniądze i sławę kręcąc film o pobycie młodego Jezusa z Nazaretu w grocie Wenery. Angażuje ekipę, w tym piękne pornogwiazdy, i zabiera się do dzieła. Akt pierwszy Tannhäusera według Kulabina wypełniają sceny bachanaliów z udziałem niemal zupełnie obnażonych dam i równie skąpo ubranych dorastających chłopców. Pośrodku tego upijający się zaprawionym narkotykami winem brodacz jako żywo przypominający Pana Jezusa z włoskich obrazków.

Jednakowoż, w akcie drugim, Tannhäuser przestawiający swój film na festiwalu filmowym, zostaje uznany za pornografa i z hukiem stamtąd wyrzucony. Postanawia udać się do papieża, by ten potwierdził, że nie przekroczył granic wolności sztuki. Jednak następca św. Piotra wybucha oburzeniem i poleca mu przekazać, że tylko sam Bóg mógłby przebaczyć podobne bluźnierstwo. Główny bohater opery zaczyna obawiać się, że zostanie potępiony na tym i tamtym świecie. Zły sam na siebie udaje się do studia filmowego, gdzie własnoręcznie niszczy dekoracje do swego filmu. Potem pada na kolana i błaga Boga o przebaczenie. Otrzymuje znak, że jego grzech został odpuszczony.

Sąd zrezygnował z postępowania procesowego

We wtorek 10 marca Sąd Rejonowy dla Dzielnicy Nowosybirsk-Śródmieście uniewinnił reżysera miejskiego teatru operowego Timofieja Kuliabina bez powołania ławy przysięgłych itd. Wcześniej ten sam sąd nie dopatrzył się znamion przestępstwa w postępowaniu dyrektora tegoż teatru operowego Borysa Mezdrina. Główną rolę odegrała opinia powołanych biegłych - wykładowców religioznawstwa z kilku rosyjskich uniwersytetów, którzy wskazali na umowność wszystkich wątków inscenizacji Kulabina. W szczególności nie występują w niej żadne przedmioty kultu religijnego, z krzyżem na czele. Ogólny wydźwięk przedstawienia, w którym przecież drwiący sobie z Chrystusa twórca kultury doznaje skruchy i zgina swój kark przed Bogiem, trudno uznać za antychrześcijański.

Nie jest to pierwsza tego rodzaju sprawa i nie jest to też jakaś rosyjska specjalność. Podobne kampanie przeciw budzącym oburzenie przynajmniej części wiernych Kościoła Katolickiego dziełom sztuki filmowej miały miejsce we Francji i Włoszech, a nawet w Stanach Zjednoczonych. W końcu głos zabierały autorytety religijne, wskazując na wątpliwą zasadność wysuwanych zarzutów. Przypomnijmy choćby film Kuszenie Chrystusa. Rosyjska specyfika polega na tym, że za takie rzeczy można tam stanąć przed sądem. Przynajmniej teoretycznie taka możliwość istnieje jednak również np. w Wielkiej Brytanii. Rzecznik patriarchy moskiewskiego dał do zrozumienia, że wypadku wpłacenia przez Kulabina jakichś sum na cele kościelne Cerkiew nie będzie się sprzeciwiać rozpowszechnianiu jego dzieła. Mówi się o zaproszeniu jego i jego ekipy do Petersburga. #Rosja