Nastroje dotyczące dystrybucji tego tygodnika w Polsce nie są zachwycające. Pomimo tragedii jaka się wydarzyła 7 stycznia w siedzibie satyrycznego francuskiego magazynu "Charlie Hebdo", Polacy nie wyrażają zbytniego zadowolenia, że będą mieli okazję zobaczyć za jakiego rodzaju treści zginęło 12 osób.

Na forach internetowych często pojawiają się słowa: nie kupię, to nie dla mnie, nie podoba mi się to. A dlaczego Polacy nie chcą kupować "Charlie Hebdo"? W Internecie, który jest ciekawym źródłem informacji, pojawiają się opinie na temat zachłanności wydawców tygodnika. Wielu Polaków uważa, że zamach na redakcje stał się chwytem marketingowym, dźwignią handlu, bo nakład francuskiego tygodnika "Charlie Hebdo" wzrósł z 30 tys.

Reklamy
Reklamy

egzemplarzy do 7 mln. Rosnący nakład, według internautów, nie jest sposobem na ukazanie niezłomności i wytrwałości w walce o wolność słowa, a sposobem na zarabianie większych pieniędzy. Internauci uważają, że gdyby chodziło o wyższe idee tygodnik ukazałby się bezpłatnie w Internecie, aby każdy miał do niego dostęp. Dodatkowym powodem, który zniechęca do zakupu jest cena "Charlie Hebdo", czyli 39,90 zł za egzemplarz. Pojawiają się opinie, że jest to interes życia, ponieważ we Francji ten magazyn kosztuje 3 euro. 

Najnowsze wydanie "Charlie Hebdo" zostało przetłumaczone na kilka języków m.in. na angielski, hiszpański, włoski i arabski. Magazyn rozpowszechniany jest w 25 krajach. Sprzedaje się w zwrotnym tempie, wszędzie gdzie się pojawia. Na czym polega fenomen tak szybkiej sprzedaży? Być może chodzi o kolejną kontrowersyjną okładkę, na której pojawił się wizerunek proroka Mahometa na zielonym tle, trzymającego kartkę z napisem "Jestem Charlie".

Reklamy

Nad nim znajdują się natomiast słowa: "Wszystko zostało przebaczone". 

Ciekawe jak sytuacja będzie wyglądała w Polsce. Czy surowe opinie, o brutalnym interesie na śmierci kolegów z redakcji, przeniosą się na wynik sprzedaży… Może Polska będzie wyjątkiem, wśród wszystkich krajów, gdzie pojawił się "Charlie” i nakład 3 tys. egzemplarzy wróci do wydawcy. Kto wie?