O gustach się nie dyskutuje, więc podyskutujmy. Instalacja "My Bed" brytyjskiej artystki Tracey Emin została niedawno sprzedana na aukcji za 2,2 miliona funtów. Cena ta budzi większe kontrowersje niż zakrwawiona bielizna i zużyte kondomy stanowiące część dzieła sztuki.

Instalacja "My Bed" przedstawia zwyczajne dwuosobowe łóżko nakryte jasną, miejscami przybrudzoną płynami fizjologicznymi, pościelą rozrzuconą w nieładzie. W okolicach łóżka - na nocnym stoliku i leżącym na podłodzie niebieskim dywaniku - widzimy chaos wszelkiej maści elementów - butelek po wódce, skarpetek, prezerwatyw, bielizny - układających się w jakąś zagmatwaną historię.

Reklamy
Reklamy

Jaką? - nie wiemy do końca, zanim nie zapoznamy się z tym, co na ten temat ma do powiedzenia sama autorka. Jedno nie ulega wątpliwości - jest to historia ludzka. Ludzka i szczera do bólu.

W istocie ból jest tutaj dobrym słowem, bo "My Bed" to dokumentacja przewlekłej depresji, w którą popadła artystka po trudnym rozstaniu. "Gdy to się skończyło i gdy w końcu wstałam z łóżka, spojrzałam na nie jednocześnie z odrazą i z wdzięcznością" - wspomina artystka. "Wokół pełno było brudnych gaci, chusteczek i zużytych kondomów, ale przecież to dzięki temu łóżku przetrwałam".

Na początku "Łóżko" wystawiane było w londyńskiej Saatchi Gallery, gdzie pewnego razu dwoje japońskich artystów performatywnych Yuan Chai i Jian Jun Xi, postanowiło ulepszyć dzieło Emin i jęło po nim skakać. Nie spotkało się to jednak z przesadną przychylnością, ani ze strony ochrony galerii ani samej artystki.

Reklamy

Według innych doniesień na temat instalacji, pewnego razu nowy ochroniarz galerii, przekonany, że elementy wokół łóżka to po prostu walające się śmieci, troskliwie uprzątnął niektóre części dzieła sztuki.

Pięćdziesięcioletnia Tracey Emin zaliczana jest do kontrowersyjnej grupy artystycznej Young British Artists, do której należą również między innymi Damien Hirst i Billy Childish. Brytyjka o tureckich korzeniach znana jest ze swojej otwartości w dzieleniu się szczegółami ze swego życia intymnego, wliczając w to aborcję i liczne przygody seksualne ("Everyone I Have Ever Slept With"). Naturalizmem Emin dorównuje Emilowi Zoli, odwagą - Królowi Arturowi. I te cechy artystki widoczne są również w "Łóżku", które może być interpretowane jako zaproszenie do prywatnego świata Emin, pewnego rodzaju zapewnienie: "Zobacz, ja też przez to przeszłam. Twoje życie też jest sztuką".

Niewątpliwie jednym z największych walorów artystycznych prac Tracey Emin jest przemawiającą przez nie szczerość i brak małomiasteczkowej pruderii. Nic, co ludzkie nie jest Emin obce, a to, co niektórzy próbują zanegować lub ukryć, Emin ustawia pod jaskrawym reflektorem i upewnia się, że wszyscy zobaczą. I przy okazji zarabia na tym niebagatelne sumy.