Podrabiać można wszystko: zegarki, torebki, ubrania, perfumy, kosmetyki czy elektronikę. Komu przyszłoby do głowy, że można też "podrobić" arbuza? Wygląda podobnie, smakuje podobnie - jest jednak znacznie tańszy w produkcji - co za tym idzie, także dla klienta cena jest niższa.O co chodzi z podrobionym arbuzem?

Arbuz czy dynia?

W przypadku ubrań, kosmetyków czy telefonów sam proces produkcji nie jest aż tak istotny - liczy się przecież rezultat, czyli uzyskanie "podróby", której bez wprawnego oka czy znajomości danej marki nie da się odróżnić. Jednak w przypadku podrabianego arbuza to właśnie proces produkcji sprawia, że owoc nabiera nieco innych właściwości, niż arbuz prawdziwy. Być może szkopuł tkwi właśnie w technologii, w jakiej dany produkt powstaje. Tak jak żaden koncern nie byłby w stanie podrobić ściśle strzeżonej receptury na Coca-colę, tak - jak widać - nikt nie jest w stanie odkryć, jak z pędu arbuza powstają arbuzy. Mówiąc konkretniej: jak dokładnie powstaje podrobiony arbuz? To nic innego jak krzyżówka arbuza z dynią.

Jak poznać podrobionego arbuza?

Na pierwszy rzut oka "podróbka" jest z zewnątrz bardzo podobna do oryginału - podobny kolor, kształt owocu. Większą różnicę widać po przekrojeniu lub po prostu po dotknięciu owocu. Prawdziwy arbuz jest gładki, natomiast na tym, który powstaje z dyni, wyczuć można podłużne pręgi. Niekiedy są one widoczne. Kolor miąższu podrabianego arbuza jest mniej różowy a sam miąższ jest twardszy, bardziej łykowaty i mniej słodki. Arbuzowaty smak jest właściwie zachowany, jednak takiemu arbuzowi czegoś brak, by powiedzieć, że jest to 100 procent arbuza w arbuzie.

Jak jeszcze odróżnić prawdziwe arbuzy? Dobrym wskaźnikiem może być cena. Jeśli owoce sprzedawane są wyjątkowo tanio, a nie jest to pełnia sezonu, można się domyślać, że trafimy na podróbkę.

Nikt nie lubi przyznać, że dał się oszukać. Bo czy nazywanie arbuzem owocu, który już nim nie jest, nie jest oszustwem? W wielu krajach - np. w Turcji - sprzedawanie tych podrobionych arbuzów zostało zabronione. Na targowiskach spotkać można nawet specjalne komisje, które sprawdzają - mówiąc wprost - zgodność z oryginałem. Dynia czy arbuz? Jak właściwie można to nazwać?

Po co podrabia się arbuzy?

Sprawdza się stara maksyma: jeśli nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Jak czytamy na blogu wkrajuktorynieistnieje.blogspot.de, "prawdziwy arbuz daje mniej owoców niż ten podrabiany. Kiedy siejemy arbuza ten potrafi dać do np. 5 ton owocu, a ten zrobiony z dyni, aż np. 15 ton". Oprócz tego, prawdziwe arbuzy wolniej dojrzewają więc krócej są na rynku. Podróbką można cieszyć się dłużej.

Pozostaje jednak pytanie o to, czy rzeczywiście dla wszystkich taka różnica jest istotna. Trochę mniej słodkie, mniej różowe, może mniej soczyste. Ale tańsze. Pytanie o to, czy po prostu nie chodzi o to, by fiata nie sprzedawać jako BMW...

Źródło: wkrajuktorynieistnieje.blogspot.de
#jedzenie #gotowanie