Do tragedii doszło w w sobotę 6 czerwca 2015 roku. Zdarzenie miało miejsce na niestrzeżonym odcinku kąpieliska w krakowskich Bagrach. Ofiara to 25 letni mężczyzna. Wszystko zostało zarejestrowane przez kamery monitoringu. Jednak nie są one nadzorowane non-stop, dlatego też nikt z obsługi monitoringu nie zauważył w porę zdarzenia. Tonącemu człowiekowi nikt nie pomógł. Nawet jego znajomi, którzy byli tam obecni, zawiadomili służby dopiero jakiś czas po zdarzeniu.

Co zarejestrowały kamery?

Na nagraniu wyraźnie widać jak mężczyzna wchodzi do akwenu. Robi to dość ostrożnie i powoli. Nie rzuca się do wody bezmyślnie, jak to ma w zwyczaju dużo ludzi. Najpierw obmywa ciało, aby uniknąć szoku w związku ze zmianą temperatury. Dopiero po tej czynności zaczyna płynąć w głąb jeziora. Oskar Chmielecki, prezes Stowarzyszenia Omega, komentując nagranie mówi: "Widzimy osobę, która wchodzi do wody. Wchodzi prawidłowo, bo nie bardzo szybko. Zamacza się i zaczyna pływać. Raczej nie umie dobrze pływać, bo bije wodę". Nie wiadomo, co było przyczyną tragedii. Czy właśnie słaba umiejętność pływania, czy też możliwy skurcz. Pewnym jest natomiast to, że jeśliby ktokolwiek zareagował, byłaby szansa uniknąć tej śmierci. Na filmie wyraźnie widać kilkanaście osób, które pływają w okół tonącego mężczyzny. Nikt nie zwrócił na niego najmniejszej uwagi. Jedna z nich płynęła nawet na materacu w stronę tonącego mężczyzny. Jakby nigdy nic prze dryfowała nad miejscem gdzie 25-latek zniknął pod wodą.

Dlaczego nikt nie zareagował?

Często można się spotkać z sytuacjami, gdzie pomimo dużej ilości świadków nikt nie reaguje. Media najczęściej określają to mianem znieczulicy. Psychologia wyjaśnia to zjawisko zupełnie inaczej. W przypadku kiedy do tragedii dochodzi na oczach wielu ludzi, nie znaczy to że wszyscy są wyzuci z uczuć i kompletnie obojętni w stosunku o ofiary. Wiąże się to z rozproszeniem odpowiedzialności. Nazywa się to też efektem widza lub efektem obojętnego przechodnia. Zasada działania jest bardzo prosta. Im więcej świadków, tym mniejsza szansa, że ktokolwiek zareaguje. Jeśli zdarzenie obserwowałaby tylko jedna osoba, szanse na udzielenie pomocy byłyby znacznie wyższe niż przy kilkunastu świadkach. Dlaczego? Człowiek w grupie czuje się bardziej anonimowy. Odpowiedzialność jaką odczuwa nie jest osobista, rozkłada się na wszystkich świadków. Dodatkowo człowiek swoje działania stara się instynktownie dopasować do wymogów grupy,a  nie osobistych norm. Skoro nikt nie reaguje, on też nie będzie się wybijał,. Skoro nikt nic nie robi, to znaczy, że nie należy nic robić. Człowiek w takiej sytuacji oczekuje, że ktoś inny zareaguje. Odpowiedzialność jest zrzucana na pozostałych świadków zdarzenia. W końcu oni też mogli coś zrobić. I w taki sposób, kiedy człowiek ma świadomość, że nie poniesie żadnej osobistej odpowiedzialności, rzadko kiedy reaguje. Lecz jeśli już, któryś ze świadków wybije się z tłumu i zareaguje, są duże szanse, że znajdzie naśladowców.

Źródło: TVP info, Onet.pl, wikipedia #społeczeństwo #skandal #wakacje