Sprawa wydaje się delikatna i taka też jest w rzeczywistości. Z jednej strony należy zadbać o możliwość okazania uczuć przez wyborców, natomiast z drugiej nie można doprowadzić do chaosu i rozruchów przed siedzibą #PiS i przed willą prezesa. Gdzieś w tle czai się sprawa ewentualnych prowokacji i ekscesów, szykowanych od dawna przez wdowy ubeckie i wszelkiej maści lewaków, oczywiście za pieniądze płynące szerokim nurtem z zagranicy, w tym z Izraela.

Płot na Nowogrodzkiej

Pierwszy pomysł polega na uporządkowaniu dostępu do siedziby PiS-u przy ulicy Nowogrodzkiej w Warszawie. Jest przecież sprawą niedopuszczalną, aby wszyscy ci dziennikarze, zadający stale pytania, mogli nagabywać cały skład gabinetu, wychodzący z budynku po krótkiej roboczej wizycie u prezesa.

Reklamy
Reklamy

Tak dalej być nie może. Trzeba będzie również pomyśleć o dodatkowych miejscach parkingowych i jakiś budkach dla funkcjonariuszy BOR-u, ponieważ nie mogą czekać godzinami na świeżym powietrzu. Pamiętajmy, że zbliża się zima.

Prace rozpoczęto od postawienia porządnego płotu i wprowadzenia systemu kontroli wstępu. Nikt nie wejdzie do środka bez hasła do furtki, a brama otwierać się będzie jedynie dla wybranych limuzyn. Ogrodzenie jest w funkcjonalnym, prawie czarnym kolorze i na tyle wysokie, że zasłoni przed wścibskimi oczyma naszą elitę. Przypuszczalnie pomyślano również monitoringu przed płotem, ponieważ liczyć się trzeba z niezakłamanymi aktami poparcia dla rządu i partii w postaci wykonywanych wieczorową porą napisów i haseł.

Ochroniarze i policja w willi prezesa

Drugi pomysł dotyczy prywatnej willi naszego prezesa na Mokotowie.

Reklamy

Z uwagi na ścisłą więź łączącą go z tym miejscem nie można liczyć, aby w najbliższym czasie inne miejsce uzyskało rangę oficjalnej siedziby. A szkoda, ponieważ na pewno można by wówczas zapewnić lepsze warunki bytowe oraz co jeszcze bardziej istotne, podnieść poziom bezpieczeństwa.

Z tym bezpieczeństwem nie jest jak wiemy najgorzej. Jarosława chroni prywatna firma ochroniarska, która rekrutuje pracowników pośród byłych wojskowych, jak również z oddelegowanych do tego celu jednostek policji. Musi to oczywiście kosztować i tu mała wzmianka o możliwości wsparcia poziomu bezpieczeństwa najważniejszej osoby w państwie małym, albo średniej wielkości datkiem.

Z informacji podawanych przez media wynika, że ochrona Kaczyńskiego kosztuje trzy tysiące złotych za dobę. Mowa tu o kosztach samej firmy ochroniarskiej. Działania policji objęte są jak można się spodziewać tajemnicą i trudno podać jakieś konkrety. Wiadomo tylko, że są to funkcjonariusze Wydziału Wywiadowczo – Patrolowego Komendy Stołecznej.

Reklamy

W sumie zajmują się ściganiem włamywaczy, złodziei samochodów i dilerów narkotyków, ale przyda im się urozmaicenie w monotonnej służbie. Całe szczęście, że za ochronę płaci partia i można liczyć na dotacje państwowe.

Za sprawą poczynionych przygotowań i uregulowania dostępu osób postronnych, nasz rząd może pracować spokojnie, bez impertynencji mediów i opłacanych z zagranicy zawodowych opozycjonistów, którym nawet kanapki i napoje dostarczają firmy cateringowe.

źródło: wp.pl

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione.

#Nowogrodzka #Jarosław Kaczyński