Reklamy
Reklamy

Początek nowego sezonu politycznego to czas Kingi Gajewskiej, która powoli wyrasta na liderkę w ilości zaliczanych wpadek. Jak tak dalej pójdzie to niewykluczone, ze posłanka Platformy zdeklasuje niekwestionowanego króla gaf, czyli samego Ryszarda Petru. Wprawdzie Gajewskiej daleko jeszcze do poziomu "level master" w dziedzinie autokompromitacji, ale widać, że parlamentarzystka bardzo się stara. Tak więc "człowiek-mem" Ryszard Petru nie może spać spokojnie, bo ambitna posłanka PO depcze mu po piętach.

Czy pani mówi poważnie?

Najpierw Kinga Gajewska zyskała rozgłos, gdy odkryła w Grzegorzu Schetynie "niezwykłą charyzmę", co można by porównać z ujrzeniem potwora z Loch Ness albo yeti.

Reklamy

O nich też wielu słyszało, ale - podobnie, jak charyzmy Schetyny - nikt nie widział.

Gajewska tak kadziła Schetynie - a to, że jest najlepszym liderem, a to, że "ma wizję" i w dodatku "nie na pięć lat, czy na dwa lata", ale od razu "na dwadzieścia lat" - że aż dziennikarz prowadzący z nią wywiad nie wytrzymał i wypalił: "Czy pani ciągle mówi poważnie i szczerze?". Niezrażona Kinga Gajewska potwierdziła i dalej wychwalała Grzegorza Schetynę pod niebiosa.

Nie ma papieru toaletowego? Gajewska załatwi!

Innym razem posłanka rozbawiła internautów do łez opowieściami o swych dokonaniach z czasów, gdy przewodniczyła szkolnemu samorządowi w liceum. "Dokonania" Gajewskiej polegały na... "załatwieniu" papieru toaletowego. Czy naprawdę jest to coś, czym należy się publicznie chwalić? Najwyraźniej dla parlamentarzystki Platformy - jak najbardziej.

Reklamy

A może po prostu Kinga Gajewska szybciej mówi, niż myśli?

Czyta książkę, nie zna autora

Na tym jednak nie koniec, bo posłanka Platformy nie ustaje w wysiłkach [VIDEO], by ośmieszyć się jeszcze bardziej. Najnowszy przykład - rozmowa z Robertem Mazurkiem. Mazurek znany jest z zadawania politykom trudnych pytań, ale tym razem dziennikarz nawet nie musiał się specjalnie wysilać.

Ot wystarczyło pytanie o to, co Gajewska ostatnio czytała. Parlamentarzystka pochwaliła się, że właśnie skończyła czytać "Annę Kareninę". Słysząc to #Robert Mazurek zagadnął niewinnie: "Ale autora pani pamięta?” Otóż Gajewska nie pamiętała. Zapadło kłopotliwe milczenie, po czym parlamentarzystka wypaliła: "Bułhakow?"

Dziennikarz nie chciał już dłużej znęcać się nad posłanką i wyjaśnił: „Nie, ale też Rosjanin. Lew Tołstoj". Internauci nie mogli przepuścić takiej okazji i wkrótce Twitter zalała sieć żartobliwych komentarzy, opatrzonych hashtagiem #GajewskaCzyta.

źródło: wp.pl

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione.

#Platforma Obywatelska