Pewnie wyda się to nieco dziwne, ale można dojechać co najmniej kilkunastoletnim samochodem na kraniec Europy. W tym roku załogi nie tyle ścigają się, co posuwają się do przodu na trasie z Katowic do Kraju Basków.

Wyruszyli po raz jedenasty

Drugiego września z parkingu opodal Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia w Katowicach wyjechało pół tysiąca pojazdów. Przeważały produkty polskiej motoryzacji, takie jak Polonezy, Żuki i Fiaty 125p, ale nie zabrakło również Maluchów i Trabantów. Jazda w Maluchu trasą liczącą dwa i pół tysiąca kilometrów to jest wielka przygoda! Wszyscy mieli na twarzach uśmiechy, a ich samochody były wyładowane po brzegi częściami zapasowymi i sprzętem biwakowym.

Reklamy
Reklamy

To nie jest trudne

Założenia są proste. Najpierw trzeba wymyślić najbardziej niewiarygodną trasę, #Złombol dotarł już na północ Europy, a w ubiegłym roku do Tunezji. Następnie pora na to, na co czekają miłośnicy starych aut, rodem (najlepiej) z PRL. Wycieczka z nieznane nowoczesnym samochodem byłaby nudna. Tutaj pojazdy bywają starsze od swoich kierowców i na tym polega zabawa. Trzeba z należytą pieczołowitością zatroszczyć się o weteranów dróg, wymienić co się da, przesmarować, ale i zamalować rdzę. W dalszej kolejności wystarczy jedynie zgłosić się do organizatorów, uzbierać wsparcie od sponsorów i można być dumnym udziału w najbardziej nietypowej imprezie motoryzacyjnej, o jakiej słyszałem.

Każdy stara się, aby jego pojazd wyglądał jak najlepiej, w dobrym tonie jest być oklejonym reklamami gdzie tylko można.

Reklamy

Zebrane środki są przeznaczone dla potrzebujących dzieci, więc jest się o co bić.

Aby dalej, aby do przodu

Nie jestem pewien, czy określenie imprezy mianem rajdu jest najbardziej odpowiednie. W tym przypadku nie chodzi o ściganie się i dotarcie na metę w najlepszym czasie. Wielkim zwycięstwem jest samo zameldowanie się na mecie, nikt nie przejmuje się klasyfikacją końcową.

Istota przedsięwzięcia zawiera się w ukończeniu trasy i w pomaganiu wszystkim tym uczestnikom, którym pojazd odmówił posłuszeństwa. Na trasie nie trzeba prosić kogokolwiek o pomoc, wszyscy od razu zatrzymują się na widok upiększonego naklejkami Złombol pojazdu, stojącego na poboczu. Najważniejsza jest dobra zabawa i przezwyciężanie problemów, jakie sprawiają wysłużone pojazdy.

Już na starcie nie obyło się bez drobnych usterek i całkiem sporych awarii. Tam, gdzie było to uzasadnione, ochoczy widzowie chętnie pomagali uruchomić pojazdy na 'popych'.

źródło: zlombol.pl

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione.

#rajd #stare samochody