Powód kłótni nie był byle jaki, chodziło mianowicie o pieniądze, a na tym temacie żarty przecież się kończą

Kasa musi się zgadzać

Z relacji wynika, że na początku nic nie wróżyło dramatycznego zakończenia obrad. Dopiero sprawa uiszczania składek na fundusz powiatowy partii wzbudziła nieopisane emocje. Składki trzeba przecież płacić. Część działaczy, działając w dobrej wierze, chciała pomóc lub wyręczyć swoich bliskich, którzy z niewiadomych przyczyn nie dotarli na opisywane zebranie, a mieli składki do zapłaty.

Członkostwo w popularnej ostatnio partii zobowiązuje, nikt nie chce być wyrzucony z niej za tak drobny incydent.

Reklamy
Reklamy

Trudno określić wszystkie konsekwencje niepłacenia, ale można przypuszczać, że są one poważne, ponieważ propozycja wyręczenia nieobecnych spowodowała żywiołową reakcję pozostałych, zwłaszcza tych mniej otwartych na pomoc kolegom partyjnym. Do zacietrzewienia partyjnego trzeba dodać relacje międzyludzkie i mamy już prawdziwą masę krytyczną.

Policjanci dali radę

Ostatecznie stanęło na żądaniu okazania przez ‘samarytan’ upoważnień do opłaty nieszczęsnych składek, co zaogniło tylko konflikt. Legitymizm nie przeszedł w tym gronie. Wypadki następowały bardzo szybko po sobie i ktoś z przebywających w biurze #PiS-u w Sieradzu zadzwonił na policję. Przed policjantami stanęło trudne zadanie, ale spisali się doskonale. Według oficjalnego komunikatu nikogo nie pouczono, ani też nie ukarano. Działacze po przybyciu stróżów prawa rozeszli się w spokoju do domów i tylko niesmak pozostał.

Reklamy

Poseł PiS-u Marek Matuszewski, próbując uspokoić nieposkromione emocje, oświadczył ze stoickim spokojem, że całe zajście będzie sprawdzone i wyjaśnione. Jednak zapewne nie poznamy szczegółów, ponieważ wszystko to jest podobno wewnętrzną sprawą lokalnych struktur.

Nie tylko w Sieradzu

Nie chciałbym być w skórze członków PiS-u biorących udział w awanturze. Prezes nie lubi, gdy ktoś powoduje wodę 'na młyn' dla jeszcze nie do końca kontrolowanych mediów.

Podobnie było niedawno w Wielkopolsce. Za określenie ‘mały szmalcownik’ wobec Tomasza Rybarczyka - doradcy burmistrza Swarzędza, radny z powiatu poznańskiego Zdzisław Kulczycki został zawieszony w prawach członka PiS-u przez samego interweniującego w tej sprawie Kaczyńskiego. Rybarczyk natomiast obraził się na swoich kolegów i sam wystąpił z partii, powołując się na deklarację o podwyżce podatków i brak przeprosin za wystosowany pod jego adresem epitet.

źródło: wp.pl

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione.

#Jarosław Kaczyński #policja