Żołnierze ochotnicy, szkolący się kilka dni w miesiącu są naszą nadzieją na zachowanie suwerenności wobec ataku setek tysięcy żołnierzy mocarstwa ze wschodu. Prawdopodobnie rosyjskie dywizje pancerne nie zauważyłyby, że po nich przejechały, co nie wyklucza dobrego nastroju na ćwiczeniach #WOT.

Wojsko malowane

Sam pomysł na obronę terytorialną zakłada w zasadzie naszą zgodę na opanowanie terytorium naszego kraju przez wojska agresora. Obrona terytorialna ma za zadanie działać lokalnie w obrębie terenów, skąd pochodzą członkowie tej formacji. Wobec braków w środkach transportu i cięższego uzbrojenia, żołnierzom tej formacji przypadnie bardzo ważna rola lokalnej partyzantki.

Reklamy
Reklamy

Po wkroczeniu wroga i wycofaniu się wojsk regularnych będą starać się utrudniać życie okupantowi, jednak nie wymagajmy od nich zbyt wiele, nie wygrają dla nas wojny.

Trudno powiedzieć, dlaczego Macierewicz tak upodobał sobie tą formację. Jedynym argumentem jest fakt, że to jest jego dziecko, a przecież własne dzieci się kocha bez względu na okoliczności. Czy tego chcemy, czy też nie chcemy, obecnie Wojska Obrony Terytorialnej są rozlokowywane na Mazurach i w pozostałych wschodnich rejonach Polski. Na północnym wschodzie zastąpiły doborową jednostkę rozpoznawczą, co zapewne wzbudziło nieopisaną radość w obrębie Kaliningradu, ale nie bądźmy tacy małostkowi.

Kawaleryjska opowieść

Obrona Terytorialna zaprezentowała się ostatnio pod Komarowem na pokazie swoich możliwości. Było co oglądać! Groźnie wyglądający żołnierze, amerykańskie samochody terenowe Humvee, ba - nawet rosyjskie dla odmiany śmigłowce transportowe Mi-17.

Reklamy

Twarze żołnierzy zdobił kamuflaż lub kominiarki, co przydawało im jeszcze wigoru. To jednak, co zmiażdżyło wszystkich potencjalnych wrogów, to pokaz kawalerii w wydaniu nie tyle nowożytnym, co XXI wiecznym. Dodam, że nie chodzi o jakąś wprowadzającą w błąd kawalerię powietrzną, ale o kawalerię w -nazwijmy to - tradycyjnym wydaniu. Od samego patrzenia zapewne ciarki przeszły po plecach wszystkich żołnierzy rosyjskich, a być może i chińskich. Panowie żołnierze zupełnie na poważnie zaproponowali dziennikarzom i zgromadzonym widzom pokaz sprawności bojowej, dosiadając wierzchowca.

Czas ochłonąć po tych sensacyjnych uniesieniach. Jakoś nie wszyscy dali się uwieść kawaleryjskiej duszy naszych wojaków. Jeśli taka ma być nasza armia, to trudno będzie jej zapewnić nam podstawowy poziom bezpieczeństwa. Może już pora na zmiany w resorcie obrony, zanim na modłę sienkiewiczowskich dzieł nasi żołnierze zupełnie zaczną się ośmieszać.

źródło: natemat.pl

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione.

#wojsko polskie #Antoni Macierewicz