We wrześniu 1939 skompromitowało się hasło: „Anglia i Francja są z nami!”. To pierwsze mocarstwo wysłało (4 IX) swoje bombowce nad port Wilhemshaven, gdzie znajdowała się baza niemieckiej marynarki wojennej. Nalot zakończył się niepowodzeniem. To drugie przeprowadziło „ofensywę” w kierunku Linii Zygfryda, zakończoną zajęciem paru wsi niemieckich, które Wehrmacht oddał bez walki.

Podjęto niemrawe ataki na tę linię umocnień, również bez powodzenia. Do Polski szykowano dostawę raptem 15 nowoczesnych myśliwców typu Hurricane. Odwołano ją po wybuchu wojny. Z powodu skandalicznej postawy angielskich robotników w zakładach Bromwich Castle nie można było wycofać tych samolotów ze służby w RAF i przekazać 300-400 sztuk Wojsku Polskiemu.

Reklamy
Reklamy

Przesądziło to o niemieckiej przewadze powietrznej i pokonaniu większości naszych armii w ciągu dwóch tygodni.

W tej sytuacji sowiecki najazd na Rzeczpospolitą był na rękę rządom Anglii i Francji

Natychmiast postarano się, aby zaczął powstawać mit ciosu w plecy od wschodu. Mit mający zatrzeć piętno podłości i zdrady mocarstw zachodnich. Jak podała prasa amerykańska:

Premier Daladier powrócił z linii frontu francusko-niemieckiego, by przestudiować najnowsze zmiany sytuacji. Poprzednio odwiedził oddziały swej armii w pobliżu Poilux, gdzie – jak donoszą – linie okopów przechodzą na terytorium Niemiec. Powróciwszy do stolicy premier wychwalał wysokie morale francuskich żołnierzy. Inne doniesienia mówią o całych eszelonach hitlerowskich żołnierzy, którzy przybyli, aby wzmocnić obronę na zachodzie”.

Reklamy

(Pole Collapse Seen in Nazi West Activity, „The Deseret News”, 18 IX 1939, s. 1)

W tamtych doniesieniach prasowych była też mowa o tym, że nowo przybyli hitlerowcy mają stalowe hełmy, a nawet karabiny! No i co można było zrobić? Nic. Przecież już 12 września połączone sztaby główne obu mocarstw ustaliły na konferencji w Abbeville, że nie warto atakować Niemiec zachodnich. O tym oczywiście nie podano w gazetach.

Prasa Imperium Brytyjskiego śmiała się w rękaw z Polaków

„Rząd brytyjski ogłosił, że będzie prowadził wojnę do czasu, aż Polska odzyska całe swoje terytorium, okupowane przez Niemców. Biorąc pod uwagę fakt, że nie doszło do wypowiedzenia przez Wielką Brytanię wojny Rosji należy się spodziewać, że Polska straci na zawsze terytorium najechane przez armie rosyjskie”.

(Future of the Polish State, „Sydney Morning Herald”, 20 IX 1939, s. 7)

„Do dziesiątej wieczór na lotnisku w Czerniowcach wylądowały 132 polskie samoloty. Tłok był tak wielki, że jedna z maszyn wylądowała na dachach trzech innych.

Reklamy

Wszystkie trzy zostały zniszczone. [...] Setki polskich lotników zrzuciło mundury i przepłynęło wpław graniczną rzekę albo uciekło przez most w cywilnych ubraniach, czego udało im się dokonać zanim Niemcy go zbombardowali”.

(Polish Planes in Flight, „The Age”, 19 IX 1939, s. 9)

Adwokaci diabła?

Ocena paktu Hitler-Stalin pozostaje w Polsce ujemna, a w Rosji mieszana. Przyczyną tego jest nasza naiwność i ich przezorność. Zaraz po udzieleniu tzw. gwarancji Polsce, Rumunii i Grecji, rząd brytyjski rozpoczął rokowania z radzieckim. Rokowania w sprawie wspólnego, zbrojnego wystąpienia przeciw Hitlerowi. Stalin, w przeciwieństwie do Becka, zażądał pomocy materialnej dla Armii i Floty Czerwonej. Wtedy jednak Brytyjczycy i Francuzi nie potrafili jej udzielić. Sami zamówili duże ilości uzbrojenia w Stanach Zjednoczonych Ameryki. Ich przemysł, jak już wykazałem, nie nadążał.

Dlatego też w Rosji Putina chwali się Stalina za to, że nie dał rzucić ludzi radzieckich na pożarcie razem z Polakami. Natomiast nie za to, że zaczął tępić tych ostatnich. Przezorność nakazywała udawać na użytek Trzeciej Rzeszy, że się ich tępi, a w rzeczywistości oszczędzać ich życie na czas, gdy Hitler zaatakuje na wschodzie. Co prawda postępowano i tak. Doświadczyli tego tacy znani polscy działacze, jak Kazimierz Bartel i Marian Januszajtis-Żegota.

Honorowi włoscy faszyści

Hrabia Ciano wiedział o nadciągającej katastrofie kraju, którym niegdyś rządziła piękna i mądra włoska królowa. Osobiście błagał Hitlera, aby odpuścił Polsce. Zapowiedział mu, że Włochy nie wystąpią po jego stronie przeciw narodowi polskiemu. W sierpniu 1939 włoska dyplomacja podjęła ostatnie próby ostrzeżenia reżimu piłsudczyków. Ten jednak, a wraz z nim zahipnotyzowany potęgą dwóch największych imperiów na świecie naród polski, stali się pionkami na szachownicy wielkiej polityki.

źródło: wiedza historyczna Autora, news.google.com

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione.

#Rosja #Wielka polityka #historia