Prawdopodobnie warszawiacy odetchną z ulgą, ponieważ skala paraliżu centrum, związana ze stawianiem barierek, daje im się mocno we znaki. Widząc kilometry barierek, oddzielających polityków od ich wyborców zawsze zastanawiam się, dlaczego jeszcze nie założyłem firmy, zajmującej się wypożyczaniem podobnego sprzętu służbom mundurowym.

To prawda, że sytuacja stała się na tyle nieznośna, że Kaczyński zapowiedział wszem i wobec ewidentny koniec happeningów na Krakowskim Przedmieściu, lecz pamiętajmy, że trzeba także ogrodzić parlament, a wszystko wskazuje na to, że wkrótce także siedzibę PiS-u na Nowogrodzkiej.

W tych planach biznesowych coś jednak jest.

Reklamy
Reklamy

Koszty, jakie poniosła policja zabezpieczając miesięcznicę w lipcu, zamknęły się kwotą około siedmiuset pięćdziesięciu tysięcy złotych. Na ulice zostało wysłanych około dwóch tysięcy czterystu funkcjonariuszy. Zarówno jedna, jak i druga liczba daje do myślenia. Widocznie stać nas, a kto bogatemu zabroni?

Polowanie na czarownice na finiszu

A jeśli przy pieniądzach jesteśmy, to komisja zajmująca się ponownym zbadaniem katastrofy smoleńskiej orzekła gromkim głosem, że jednak to nie była katastrofa. Przynajmniej tak to odebrałem, ponieważ przypadkowi specjaliści, których opłacanie kosztowało nas już fortunę, doszli do konkluzji, że skrzydło samolotu z delegacją zostało zniszczone przed katastrofą. Wrodzony mi optymizm ani na chwilę nie pozwolił na wątpliwość, że komisja pod dowództwem Macierewicza mogłaby orzec coś innego.

Reklamy

Znamy wypowiedzi prezesa na poszczególnych miesięcznicach, związane z dochodzeniem. Wokół tematu pojawiło się wiele spekulacji - kto i do czego dochodzi, a biorąc pod uwagę wątek poseł Pawłowicz sprawa nabrała chyba damsko – męskiego charakteru. Jednak będąc daleko od uczuć, a bliżej emocji rozpalających serca twardego elektoratu PiS-u, trzeba postawić tezę, że czeka nas zapewne wielkie objawienie Kaczyńskiego o Smoleńsku.

Nie nastawiajmy się na sensację, wiadomo przecież z przecieków kto i za co jest odpowiedzialny. W niedalekiej przyszłości pozostaje jedynie to wszystko z powagą wykrzyczeć i z głowy, sprawę będzie można zamknąć.

96 razy i ani razu więcej

W myśl dość zawiłej koncepcji Jarosława Kaczyńskiego - będziemy mogli śledzić z uwagą tylko 96 miesięcznic. Trochę szkoda - zakrzykną urodzeni malkontenci, a ci mający za punkt honoru obronę tradycji dodadzą, że weszło już nam w krew miesięcznicowanie.

Jednak jak prezes coś powie, to nie ma miejsca na dyskusję. Miesięcznic będzie 96, ponieważ tyle właśnie było ofiar.

Reklamy

Do tego w ciągu najbliższych miesięcy tam, gdzie wcześniej zapowiadano, staną pomniki państwa Kaczyńskich i jakiś konserwator sztuki nie będzie pluł na ten pomysł. Jako wisienka na torcie pozostaje oczywista teza komisji.

Po tym, jak w lipcu kontrdemonstranci pozostawili tuzów PiS-u, otoczonych przez tysiące policjantów i po prostu sobie poszli okazało się, że opozycja nie będzie się bawić zabawkami Kaczyńskiego. W sierpniu czołowe, niezależne stacje telewizyjne uznały, że nie warto poświęcić nawet chwili czasu antenowego na pogadanki prezesa o dochodzeniu. Miesięcznice będą wkrótce dobrym polem działań dla historyków, a nie polityków i może to nawet lepiej.

Po raz kolejny, przekraczając granicę pojęcia hipokryzji Kaczyński pokazał nam, że ma w nosie los ofiar katastrofy smoleńskiej. Jego obchodzi tylko interes polityczny, jaki można zrobić na śmierci brata i kilkudziesięciu innych, niewinnych ludzi.

źródło: interia.pl

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione.

#miesięcznica smoleńska #katastrofa smoleńska #Jarosław Kaczyński