WIDEO ZNAJDUJE SIĘ PONIŻEJ

W opinii liberalnych mediów minister obrony narodowej - Antoni Macierewicz jest przedstawiany jako wariat lub szaleniec. Podobną narrację prowadzi "totalna opozycja". Stawia ona ministra z Piotrkowa Trybunalskiego w szeregu tych najbardziej szkodliwych dla państwa i społeczeństwa polityków z rządu #PiS. Czy tak jest naprawdę? Można z tym polemizować.

W internecie można natrafić na materiał, w którym porównano zachowanie polityka Prawa i Sprawiedliwości wobec dziennikarza negatywnie nastawionej do jego partii telewizji z zachowaniem byłego posła Platformy Obywatelskiej - Stefana Niesiołowskiego.

Reklamy
Reklamy

Na nagraniach wyraźnie widać różnice w poziomie szacunku do drugiej osoby oraz w kulturze wypowiedzi obu panów. Minister Macierewicz mimo mało przyjemnych pytań dziennikarza TVN, stara się do końca prowadzić z nim rozmowę na wysokim poziomie, natomiast w przypadku Stefana Niesiołowskiego mamy do czynienia z sytuacją zupełnie odwrotną.

Były marszałek sejmu w sposób chamski odniósł się w rozmowie telefonicznej do dziennikarza Gazety Polskiej Codziennie - Samuela Pereiry. W podobnym tonie poseł Niesiołowski przeprowadził krótką dyskusję, a w ostateczności przepychankę z redakcyjną koleżanką Pereiry - Dorotą Kanią.

Negatywna narracja liberalnych mediów

Liberalne media w swojej propagandzie niestety nie oszczędzają nikogo o poglądach prawicowych. Najlepszym tego przykładem jest sam #Antoni Macierewicz, który wbrew opinii Gazety Wyborczej czy stacji #TVN, wykonuje zdecydowanie lepszą pracę niż jego poprzednicy.

Reklamy

Minister obrony narodowej z pewnością bardzo podpadł TVN-owi, ponieważ kilka lat temu procesował się ze stacją w sądzie, zarzucając jej bliskie powiązania ze służbami specjalnymi PRL. W jego opinii założyciele TVN otrzymali pieniądze na utworzenie stacji telewizyjnej z Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego (popularny FOZZ).

FOZZ i pieniądze, które z niego zaginęły do dziś przez wielu dziennikarzy i komentatorów politycznych jest określany mianem "matką wszystkich afer". Sąd apelacyjny w 2010 roku orzekł, że autor aneksu do raportu o likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych nie musi za swoje słowa nikogo przepraszać, ponieważ opierał je na dostępnych mu dokumentach, na których podstawie mógł zakładać prawdziwość przedstawionych w nich faktów.

Główną podstawą całej sprawy były zeznania oficera WSI - Grzegorza Żemyka, który przedstawił śledczym historię przepływu pieniędzy z FOZZ.

źródło: prawy.pl, facebook.com

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione.