Na niedawnym spotkaniu prezydenta Andrzeja Dudy z mieszkańcami Gliwic obecni byli również niezbyt liczni KOD-ziarze. „Obrońcy demokracji” chcieli hałasowaniem zakłócić uroczystość. Prezydent jednak nie dał się wyprowadzić z równowagi i odpowiedział im z klasą.

KOD-ziarze zakłócają spotkania z prezydentem

Na uroczystościach z udziałem prezydenta Andrzeja Dudy często pojawiają się małe grupki jego przeciwników spod znaku #KOD. "Obrońcy demokracji", choć nieliczni, są z reguły bardzo głośni i robią co mogą, byle tylko zakłócić przebieg spotkania z prezydentem. Gwizdy, buczenie, czy prymitywne inwektywy pod adresem głowy państwa to w przypadku tych ludzi norma.

Reklamy
Reklamy

KOD-ziarze, zakłócający spotkania z Andrzejem Dudą, w większości wyglądają na resortowych emerytów, którzy pobierają sute świadczenia, zdobyte w służbie komunistycznemu reżimowi, a z nudów awanturują się podczas mitingów. Od października tego roku emerytury i renty byłych funkcjonariuszy aparatu bezpieczeństwa ulegną jednak znaczącej obniżce. Czy to ostudzi nieco temperament "obrońców demokracji"?

Prezydent Duda odwiedził Gliwice

Typowy dla siebie popis awanturnictwa „obrońcy demokracji” dali niedawno w Gliwicach. 7 czerwca prezydent #Andrzej Duda odwiedził to miasto w celu upamiętnienia jego mieszkańców, poległych podczas powstań śląskich. Prezydent złożył wieniec przy ich grobie na miejscowym cmentarzu, zaś parę godzin później wziął udział w wiecu z licznie przybyłymi mieszkańcami Gliwic.

Reklamy

Wśród nich znalazła się też grupka ok. 30 KOD-ziarzy, którzy postanowili zakłócić spotkanie.

Kiedy prezydent Duda witał się z zebranymi, „obrońcy demokracji" zaczęli gwizdać i trąbić, wykorzystując do tego celu przyniesione gwizdki i wuwuzele. Chcieli po prostu zagłuszyć głowę państwa. Prezydent nie dał się wyprowadzić z równowagi i odpowiedział im z klasą. Andrzej Duda podziękował za przybycie zarówno zwolennikom, jak i tym, którzy „mają w paru kwestiach odmienne zdanie na temat tego, jak powinny być prowadzone polskie sprawy”.

Krzesło na spotkaniu z Komorowskim

To diametralnie różna reakcja w stosunku do tej, jaką mogliśmy obserwować w przypadku Bronisława Komorowskiego. Z reguły prezydent Komorowski unikał spotkań z tłumami, ale w czasie kampanii wyborczej w 2015 r. musiał brać udział w wiecach, na których nie brakowało jego przeciwników, głośno wyrażających swoją dezaprobatę. Komorowski reagował wówczas nerwowo i agresywnie.

W czasie jednego z takich spotkań pewien mężczyzna wzniósł w górę przyniesione ze sobą… krzesło. Było to szyderczą aluzją do niesławnej wizyty Komorowskiego w Japonii. W efekcie mężczyzna został oskarżony o… próbę zamachu na prezydenta. Sąd co prawda uniewinnił go od tego zarzutu, ale skazał na 4 tys. grzywny za znieważenie Bronisława Komorowskiego.

źródło: niezalezna.pl, polsatnews.pl

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione.