WIDEO ZNAJDUJE SIĘ PONIŻEJ

#Hanna Gronkiewicz-Waltz zgromadziła gigantyczny majątek, o którym zwykły śmiertelnik może tylko pomarzyć. To naturalne, że obywatele mają prawo wiedzieć, w jaki sposób polityk doszedł do takich pieniędzy. Jednak prezydent Warszawy pytana o pochodzenie swojej fortuny reaguje nerwowo. Przekonała się o tym reporterka TVP. Dziennikarka chciała się dowiedzieć, czy jakiś związek z tym majątkiem ma kamienica, w której posiadanie rodzina działaczki Platformy weszła w ramach dzikiej prywatyzacji.

Gigantyczny majątek Hanny Gronkiewicz-Waltz

Przed paroma dniami Hanna Gronkiewicz-Waltz ujawniła swoje oświadczenie majątkowe za 2016 rok.

Reklamy
Reklamy

Z dokumentu wynika, że działaczce Platformy Obywatelskiej udało się zgromadzić gigantyczny majątek. Większość zwykłych obywateli może najwyżej poważyć o takiej fortunie, jakiej dorobiła się prezydent stolicy.

W ciągu minionego roku zarobiła ona prawie 300 tys. zł. Należy do niej 200-metrowy dom, wyceniony na ponad milion zł, 78-metrowe mieszkanie warte 1,5 mln zł, luksusowe volvo, a nawet... żaglówka. Prócz tego Gronkiewicz-Waltz zgromadziła pokaźne oszczędności - aż 3 mln 235 tys. zł.

'Młoda niewiasto, szkoda mi pani'

Pytana o źródła swojego majątku prezydent Warszawy reaguje nerwowo. Szczególną irytację wzbudza u niej pytanie o kamienicę, w której posiadanie rodzina Hanny Gronkiewicz-Waltz weszła w ramach dzikiej prywatyzacji.

Chodzi o kamienicę przy ul. Noakowskiego, skradzioną przedwojennym właścicielom.

Reklamy

W październiku 2006 r. rodzinie Waltzów przyznano udział we własności tej nieruchomości. Kamienicę wkrótce sprzedano po znacznie zaniżonej cenie. Właśnie o tę kwestię zapytała dziennikarka TVP. Takiej odpowiedzi zapewne się nie spodziewała, bo prezydent Warszawy… zaczęła udzielać jej porad w sprawie tego, gdzie powinna pracować.

"Młoda niewiasto, szkoda mi pani, niech pani zmieni pracodawcę, naprawdę" - odpowiedziała prezydent stolicy.

Bezczelność i buta PO w pigułce

Odpowiedz prezydent stolicy przypomina nieco słynne rady Bronisława Komorowskiego, który obywatelowi, pytającemu jak przeżyć za najniższą pensję, doradzał „zmień pracę, weź kredyt”. Prezydent stolicy o kredycie wprawdzie nic nie mówiła, ale i tak spotkała się ostrą krytyką internautów. „Bezczelność i buta PO w pigułce” – napisał jeden z użytkowników Twittera.

źródło: wpolityce.pl. newsweek.pl

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione.