WIDEO ZNAJDUJE SIĘ PONIŻEJ

Byli członkowie komunistycznej Służby Bezpieczeństwa nie mogą przeboleć utraty swoich przywilejów emerytalnych. Pod koniec kwietnia chcieli zorganizować na terenie Sejmu tzw. "konferencję" na ten temat. Miało się na niej zjawić 700 osób przeszkolonych w posługiwaniu się bronią - byłych żołnierzy i funkcjonariuszy komunistycznego aparatu represji.

Wszystko wskazuje na to, że szykował się drugi pucz, mający odsunąć od władzy Prawo i Sprawiedliwość. Jednak tym razem nie skończyłoby się groteskowym "ciamajdanem", tak jak to miało miejsce pod koniec grudnia 2016 r. Tym razem mogło dojść do przelewu krwi.

Reklamy
Reklamy

W Sejmie miała się odbyć tzw. ‘konferencja’ byłych esbeków

W sobotę (29.04), tuż przed długim majowym weekendem w Sali Kolumnowej Sejmu miała się odbyć rzekoma „konferencja”, dotycząca ochrony "praw żołnierzy i funkcjonariuszy" w demokratycznym państwie. Mieli w niej wziąć udział byli funkcjonariusze SB oraz żołnierze komunistycznego wojska (w sumie ok. 700 osób), którzy 2016 r. protestowali przed Sejmem przeciwko ustawie, ograniczającej ich przywileje emerytalne.

Uczestnicy zapowiadali powołanie tak zwanej „Inicjatywy Ustawodawczej”, a następnie mieli omawiać "obywatelski" projekt ustawy o zmianie ustawy dezubekizacyjnej, przez nich samych nazywanej "represyjną".

Sprawę nagłośniła poseł Krystyna Pawłowicz

O całej sprawie pierwsza zaalarmowała posłanka Prawa i Sprawiedliwości, profesor Krystyna Pawłowicz.

Reklamy

Okazuje się, że za organizacją "konferencji" stoi trzech europosłów postkomunistycznego Sojuszu Lewicy Demokratycznej (Krystyna Łybacka, Janusz Zemke i Bogusław Liberadzki).

Wprowadzili oni w błąd Kancelarię Sejmu. Podano fałszywy temat "konferencji" ("bezpieczeństwo państwa"), a także nie wymieniono wśród jej organizatorów Federacji Organizacji Służb Mundurowych.

Mogło dojść do rozróby

Dzięki czujności posłanki Krystyny Pawłowicz „konferencja” w końcu się nie odbyła. Strach pomyśleć, do czego mogliby doprowadzić byli członkowie komunistycznego aparatu represji, gdyby udało im się w liczbie 700 osób opanować polski Sejm.

Należy przypomnieć, że chodzi tutaj o osoby przeszkolone w posługiwaniu się bronią. Wielu z byłych funkcjonariuszy komunistycznego aparatu represji chwali się, że nadal dysponuje bronią, a w mediach społecznościowych pojawiają się wezwania do jej użycia. Powtórzmy zatem, że mogło się nie skończyć groteskowym "ciamajdanem", jak to miało miejsce pod koniec grudnia 2016 r. Tym razem mogło nawet dojść do przelewu krwi.

źródło: youtube.com

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione. #Prawo i Sprawiedliwość #PiS