Wszyscy w #PiS nabrali jakoś wody w usta i czekają, aż turbulencje z Berczyńskim utoną w kolejnej aferze z Misiewiczem, albo w zmaganiach nad zaostrzeniem prawa do aborcji. Jednak sprawa nie chce umrzeć własną śmiercią i wydaje się z każdym dniem coraz bardziej rozwojowa.

Szczerość jak zawsze nie popłaca

Dumny jeszcze wtedy ze swoich osiągnięć Wacław Berczyński, któremu zebrało się na zwierzenia, w wywiadzie dla ‘Dziennika Gazety Polskiej’ wyznał, że to on ‘wykończył’ #Caracale. Tym samym przyznał się do spowodowania zerwania jednego z ważniejszych dla naszej obronności kontraktów zbrojeniowych. Nasi lotnicy już dwadzieścia lat czekają na nowoczesne śmigłowce i przyjdzie im na nie czekać jeszcze co najmniej kilka, ponieważ cykl produkcyjny takiego sprzętu trwa właśnie tyle.

Reklamy
Reklamy

Wykończenie kontraktu przyniosło szybki upadek Wacława Berczyńskiego i prawdopodobnie jego ucieczkę do Stanów Zjednoczonych. W pilnym trybie zrezygnował z kierowania podkomisją, badającą katastrofę smoleńską i do tego również z przewodniczenia radzie nadzorczej Wojskowych Zakładów Lotniczych nr 1 w Łodzi. Wychodzi na to, że był to jakiś pakiet benefitów za zdążanie w szybkim tempie do prawdy o katastrofie, jaką PiS chce wygenerować w umysłach Polaków.

Prokuratura swoja, a jednak węszy

Ale czarne chmury nadal zbierają się nad naszym bohaterem. W prokuraturze w Szczecinie trwa proces w sprawie procedury zakupu i rezygnacji z kontraktu na śmigłowce dla naszej armii. Prokuratura bada przebieg procesu zakupu w latach 2011 do 2016. Błyskotliwa wypowiedź w mediach o udziale w zakupach, spowodowała wpłynięcie wniosku o przesłuchanie w tej sprawie Berczyńskiego.

Reklamy

Najciekawszy jest oczywiście nieudany finał transakcji śmigłowcowej i o to chce dopytać wspomniana prokuratura. Nie będzie to łatwe, ponieważ Berczyński przebywa w Stanach Zjednoczonych i nic nie zapowiada jego powrotu do kraju. Nie możemy się w tym miejscu spodziewać analogii do przesłuchania Donalda Tuska, gdyż Wacława Berczyńskiego nie będzie chyba witał nikt.

W życiu nie ma przypadków

Wisienką na torcie w całej sprawie jest przebieg kariery zawodowej Berczyńskiego. W latach osiemdziesiątych wyemigrował z Polski i poprzez Włochy dotarł do Stanów Zjednoczonych. Tam pracował dla Boeing’a, czyli największego producenta samolotów pasażerskich na świecie, ale również producenta śmigłowców bojowych AH-64 Apache. Taki zbieg okoliczności sprawił, że polska armia nie kupi już śmigłowców w Europie, a nasi ViPowie mogą latać samolotami Boeing kupionymi z wolnej ręki, ponieważ wystąpiły nieoczekiwane problemy z wydawaniem budżetu na ten cel.

źródło: interia.pl

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione. #Wacław Berczyński