#Donald Tusk chyba zapadł na manię wielkości, bo okazuje się, że ma zamiar ciągać ludzi po sądach za… memy, publikowane w mediach społecznościowych! To o tyle dziwne, że Tusk podobno jest szczerym demokratą, a wszak wolność słowa i swoboda wyrażania poglądów (niezależnie od formy, w jakiej jest to czynione) są fundamentami demokracji.

Tusk uważa, że teraz już wszystko mu wolno?

Czyżby woda sodowa uderzyła Donaldowi Tuskowi do głowy?

Chyba tak, bo po tym, jak były premier ponownie został szefem Rady Europejskiej, poczyna on sobie coraz śmielej. Do wzrostu pewności siebie "prezydenta Europy" przyczynił się zapewne niedawny pobyt w Polsce, związany ze stawiennictwem w prokuraturze dla złożenia zeznań.

Reklamy
Reklamy

KOD-ziarze i działacze Platformy urządzili wówczas Tuskowi entuzjastyczne powitanie, które w lewicowych mediach zostało przedstawione jako "spontaniczna" inicjatywa zwykłych obywateli.

Niewykluczone, że były premier sam w to uwierzył i rzeczywiście sądzi, że ma w Polsce nieprzebrane rzesze zwolenników. W związku z tym Donald Tusk doszedł chyba do wniosku, że teraz to już wszystko mu wolno. Np. ciągać ludzi po sądach za memy, udostępnione w mediach społecznościowych.

Synowa komunistycznego oficera rozpętuje aferę

Maria Szonert-Binienda, konsul honorowy w Stanach Zjednoczonych, miała rzekomo udostępnić na swoim prywatnym profilu na Twitterze jeden z setek memów, jakie na temat Tuska krążą w Internecie. Ten akurat przedstawiał byłego premiera w mundurze SS-mana. Sama zainteresowana zaprzecza jednak, że to ona zamieściła kontrowersyjny mem.

Reklamy

W oświadczeniu Szonert-Biniendy czytamy: "zrzuty z ekranu z rzekomo mojego konta, z którymi się zdążyłam zapoznać, zostały zmanipulowane".

Pierwsza o kontrowersyjnym memie z Donaldem Tuskiem napisała na Twitterze Dorota Wysocka-Schnepf, synowa Maksymiliana Schnepfa - komunistycznego oficera, który brał udział w obławie augustowskiej, zwanej "małym Katyniem". Po rewelacjach Wysockiej-Schnepf lewicowe media rozpętały prawdziwą histerię, wymierzoną w konsul Szonert-Biniendę, która w związku z tym oddała się do dyspozycji ministra spraw zagranicznych.

Za mem do więzienia?

To jednak nie koniec afery, okazuje się bowiem, że "nadworny" mecenas Tuska - #Roman Giertych skierował do prokuratury wniosek o wszczęcie postępowania ws. "znieważenia" szefa Rady Europejskiej przez M. Szonert-Biniendę. Głos zabrał również sam Donald Tusk. Jego zdaniem opublikowanie memu na Twitterze to „skandal”, który fatalnie wpływa na wizerunek Polski.

Trudno nie dopatrzyć się w tych słowach rażącej hipokryzji. Przypomnijmy bowiem, że rzekomą troskę o "wizerunek Polski" wykazuje polityk, który nie zrobił nic, żeby zapobiec nagonce europejskich biurokratów na nasz kraj, co rusz oskarżany o "łamanie zasad demokracji" i sprzeniewierzenie się unijnym "wartościom".

Reklamy

Wtedy Tuskowi jakoś nie zależało na wizerunku Polski, który niewątpliwie cierpiał wskutek takich oskarżeń.

źródło: onet.pl, pikio.pl

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione.