Historia Janusza Walusia, emigranta z Polski, ma kilka wątków. W latach osiemdziesiątych znalazł się w RPA, gdzie właśnie kończyła się epoka apartheidu i wybrał współpracę z białymi nacjonalistami. Ekonomia i sankcje pokonały ostatni kraj z segregacją rasową. Z jednej strony sceny politycznej stali biali skupieni w Partii Narodowej, Partii Konserwatywnej i Afrykanerskiego Ruchu Oporu, a z drugiej Afrykański Kongres Narodowy i Południowoafrykańska Partia Komunistyczna. Zalegalizowanie działalności tych ostatnich ugrupowań, powołanych przez czarną większość, jak również wypuszczenie z więzienia po kilkudziesięciu latach Nelsona Mandeli, uaktywniło białych ekstremistów, do których zdążył dołączyć Waluś.

Reklamy
Reklamy

Morderstwo z zimną krwią

Za namową lidera Partii Konserwatywnej Clive’a Derby-Lewis’a i przy jego wsparciu, Waluś zastrzelił przywódcę komunistów, za co obydwaj otrzymali karę śmierci, zamienioną wkrótce na dożywotnie więzienie. I tu ta smutna historia mogłaby się zakończyć, gdyby nie fakt, że Waluś stał się w ostatnim czasie popularny w swej ojczyźnie. Dość nieoczekiwanie o mordercy przypomnieli sobie posłowie Kukiz’15 i PiSu, zabiegając o przekazanie więźnia do Polski. Powody, które kierowały posłami muszą być zrozumiałe jedynie dla nich samych. Waluś w tym samym czasie zrzekł się obywatelstwa południowoafrykańskiego, więc jeśli zostanie zwolniony lub przekazany, to wtedy trafi do polskiego więzienia albo do prawicowej partii.

Dobry – zły morderca

To nie są wszystkie możliwości ponownego zaistnienia Janusza Walusia w kraju.

Reklamy

Stał on się również bohaterem kibiców sportowych, a może bardziej pseudokibiców. Źródeł wiedzy w tym gronie o wątpliwym bohaterze trudno szukać, ale widać, że od ultraprawicowej polityki do ultrakibicowania droga jest stosunkowo krótka. Tym samym z wrodzonym sobie wdziękiem, panowie noszący szaliki nawet latem, malują mniej lub bardziej udane podobizny Walusia na transparentach wywieszanych podczas tak lubianych przez nich meczów. Można przypuszczać, że w szale wywracania wszelkich wartości zwykły morderca może się stać ‘wyklętym’ nowych czasów w kolejnej Rzeczpospolitej. Mord polityczny może ujść sprawiedliwości tylko dlatego, że został zabity zdeklarowany komunista. Państwo prawa nie sądzi ofiary, lecz sprawców zbrodni, jeśli o tym zapomnimy, to będzie oznaczało, że już nie żyjemy w państwie prawa. Taka gradacja ofiar przestępstw może okazać się na dłuższą metę niebezpieczna również dla tych, którzy żywo ją promują.

źródło: tvn24

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione.

#Kukiz'15 #Janusz Waluś #PiS