Należy cieszyć się, że Donald Tusk dalej będzie przewodniczącym Rady Europy, może jego działania sprawią, że nie zostaniemy wykluczeni ze wspólnoty. #PiS nie odważył się jeszcze na rzucenie hasła o wyjściu z Unii Europejskiej, ale i bez formalnego wyjścia możemy wkrótce stać się jej bardzo dalekim kuzynem.

Mezalians i nieoczekiwany pragmatyzm

Od ponad roku nasz pomysł na dyplomację ulega stałym wahaniom nastrojów. Jakoś tak się składa, że niefortunnie wybieramy najbliższych sojuszników, a później szybko musimy zmieniać zdanie. Nadal nie rozumiem, dlaczego zdecydowaliśmy się na wspieranie Wielkiej Brytanii w jej kłótni z Europą, zakończoną rozwodem. Prawdopodobnie poseł Kaczyński pomylił się kolejny raz i założył, że flegmatyczni Anglicy nie zdecydują się na dramatyczne rozwiązania i tym samym będzie można nieco ugrać w Brukseli. Anglicy pokazali, że nie są tacy jak o nich myślimy i teraz trzeba bać się powrotu setek tysięcy rodaków z wysp, dla których nie ma ani pracy, ani nawet mieszkań.

To nie zatrzymało ustawicznego poszukiwania oryginalnych sojuszników . Kolejnym wyborem naszego resortu spraw zagranicznych były Węgry. Historię współpracy mamy co prawda bogatą, ale żyjemy w innych czasach. Węgrzy pod wodzą Orbana to czarna owca Europy. Unia powiesiła już na nich wszystkie możliwe psy i nie widać w jej podejściu szansy na zmiany w najbliższym czasie. Były kurtuazyjne wizyty i spotkania z udziałem samego Kaczyńskiego, ale chyba więcej w tym komedianctwa, niż konkretów.

PiS stale powtarza, że Niemiec to nasz wróg, ta mantra staje się już denerwująca. Media narodowe, aby imiennie kogoś obarczyć winą lubią poużywać sobie na kanclerz Angeli Merkel. Całe zło zawarte w jej działaniach to zgoda na napływ uchodźców, ale chyba również sukces gospodarczy u naszego sąsiada. Przez moment opinie uległy jednak zmianie. Działo się to w chwili, gdy w mediach informowano, że Merkel może stracić swój urząd po wyborach na jesieni na rzecz kandydata SPD Martina Schulza. Kaczyński uznał, że z dwojga złego lepsza jest Merkel z centroprawicy, niż Schulz socjalista. Koszula jest bliższa ciału.

Rubaszny dyletant

Minister Waszczykowski stał się sławny po odkryciu dla świata dyplomacji nowego państwa San Escobar. Jego wypowiedź przeszła już do historii i nadal jest popularna w sieci, jednak te wyczyny uszły mu na sucho. Chyba powinniśmy bardziej wstydzić się z powodu takich wypowiedzi, niż śmiać. Jeśli szef dyplomacji opowiada bzdury, to nie można spodziewać się po jego resorcie właściwych działań w polityce międzynarodowej.

A to wszystko wina Tuska

Po pełnych emocji wyczynach polskiej dyplomacji przyszedł czas na wybór nowego przewodniczącego Rady Europy. Chyba przebiliśmy dotychczasową błazenadę naszej dyplomacji i wyznaczyliśmy nowe standardy absurdu. Tuska poparli w wyborach wszyscy poza nami. Stało się tak z powodu niechęci Kaczyńskiego do swego odwiecznego adwersarza w sporach politycznych.

Europa czuje się zażenowana, a my powinniśmy chyba zapaść się pod ziemię. Być może nie wszyscy to rozumieją, ale nie jest dobrze być jedynym przeciwko wszystkim. Rząd i Kaczyński robią teraz dobrą minę do złej gry, pozwalając sobie na klasyczne odwracanie kota ogonem i powitanie premier Szydło z kwiatami w ręku. Czy przyjdzie zapłacić za to wszystko Waszczykowskiemu?

źródło: fakt.pl

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione. #Donald Tusk #Witold Waszczykowski