Wystawione na deskach Teatru Powszechnego obrzydliwie bluźniercze przedstawienie "Klątwa" wywołało oburzenie wielu Polaków, czemu trudno się dziwić, zważywszy, że w trakcie jednej ze scen znieważony zostaje papież Jan Paweł II, a w innej jest mowa o zbiórce pieniędzy na płatnego mordercę, którego ofiarą miałby paść Jarosław Kaczyński. Reżyserem „Klątwy” jest znany chorwacki skandalista, który z braku talentu posługuje się prymitywnymi prowokacjami, by o jego „sztuce” i o nim samym stało się głośno. Jednak w przypadku spektaklu wystawianego w Teatrze Powszechnym należy dodatkowo zwrócić uwagę na wątek polityczny.

Reakcja na ‘Klątwę’ ma dostarczyć paliwa Komisji Europejskiej?

Od momentu objęcia władzy przez Prawo i Sprawiedliwość nasz kraj stał się obiektem nagonki, w której prym wiodą instytucje Unii Europejskiej.

Reklamy
Reklamy

Przejawia się to głównie w tym, że #Komisja Europejska chce kontrolować, czy nasz rząd przestrzega zasad praworządności. Do tej pory pozoru uzasadnienia dla postępowania Komisji dostarczał spór wokół obsadzenia stanowisk sędziów Trybunału Konstytucyjnego, jednak z chwilą, gdy Andrzej Rzepliński odszedł z funkcji prezesa TK konflikt wygasł.

Aby móc nadal mieszać się w sprawy Polski biurokraci z Brukseli muszą znaleźć inny pretekst. Doskonałą okazję po temu daje oburzenie na bluźnierczy spektakl wystawiony przez Teatr Powszechny. Fala krytyki, która spadła na teatr i aktorów może być w lewicowej propagandzie przestawiona jako tłumienie wolności demokratycznych: wolności wypowiedzi i wolności artystycznej. Przypomnijmy przy okazji, że teatr podlega władzom miejskim Warszawy, a więc de facto Platformie Obywatelskiej, która konsekwentnie trzyma stronę euro-biurokratów.

Reklamy

Prymityw udający reżysera pisze do szefa KE

„Reżyser” (o ile w ogóle można tu mówić o reżyserii) "Klątwy" napisał do przewodniczącego Komisji Europejskiej, Jeana-Claude'a Junckera list, w którym odpowiedzialność za emocje wokół "Klątwy" zrzuca na TVP. Wg autora telewizja publiczna "rozpoczęła zbiorową histerię i stwarza niebezpieczeństwo dla aktorów i realizatorów spektaklu", zaś wszyscy, którzy mają związek z przedstawieniem zostali narażeni na "ogromne natężenie przemocy medialnej", podsycane dodatkowo przez Prawo i Sprawiedliwość oraz Kościół katolicki”. Zdaniem „reżysera” takie działania to – jakże by inaczej! – „atak na wolność słowa i łamanie praw człowieka”.

Co na to Juncker?

Nie wiadomo, czy szef Komisji Europejskiej przeczyta list i na niego odpowie. By to uczynić trzeba być trzeźwym, a z tym bywa u niego różnie. Zdaniem zachodnioeuropejskich polityków i mediów Jean-Claude Juncker zaczyna pić od rana, a „po 12 jest tak pijany, że nie potrafi sklecić zdania”. Opinię tę potwierdził były brytyjski minister ds.

Reklamy

Europy w wywiadzie dla „The Mail on Sunday”. „To kompletny pijak, wiem, bo z nim pracowałem” – mówi Brytyjczyk. To samo mówią mieszkańcy rodzinnego Luksemburga, gdzie Juncker był premierem. Rodacy nazywali obecnego szefa KE „pijakiem i zataczającym się premierem”.

Zresztą, wystarczy obejrzeć poniższe nagranie, na którym Junkcer całuje innych polityków, policzkuje ich (!), albo bawi się ich krawatami. Czy tak postępuje człowiek trzeźwy?

źródło: dorzeczy.pl, fakt.pl

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione.

#PiS