Znamy już podłoże niezwykłej odprawy naszego rządu w siedzibie #PiS-u w stolicy. Prezes raczył poinstruować swoich zauszników o zadaniach dla nich na czas swojej krótkiej nieobecności w kraju.

Reklamy

Widać, że krótki sznurek powoduje konieczność stałych konsultacji i wydawania wytycznych jak żyć, a bardziej jak rządzić Polską..

Reklamy

Z praktycznego punktu widzenia obrady rządu na wyjeździe powinny raczej odbywać się w bardziej przygotowanych do tej roli miejscach. Wścibscy dziennikarze mieli powód, aby sobie poużywać na wychodzących z ogólnie dostępnego budynku ministrach, chcących jak najszybciej znaleźć się w swych limuzynach.

Uważam, że podobne zebrania członków rządu lub bardziej obrady rządu muszą odbywać się w miejscach, które gwarantują zebranym bezpieczeństwo. Nie wiem, czy chodziło tu o zrobienie przyjemności prezesowi PiS, ale jeśli jest się premierem lub wicepremierem - to należy dbać o własne bezpieczeństwo, ponieważ jest się wówczas przede wszystkim przedstawicielem narodu.

No to lecimy

Jarosław Kaczyński dokonał rzeczy niebywałej. Wyjechał z kraju na kilka dni. Nie cieszmy się nazbyt, bo ma w planie szybki powrót. Znający jego negatywne nastawienie do podróżowania, może poza wyjątkiem trasy WarszawaKraków, niedowiarkowie przecierali oczy ze zdumienia, gdy poleciał do Wielkiej Brytanii..

Reklamy

Malkontenci podnosili tezę, że to jego pierwsza podróż zagraniczna, a wierny elektorat zaniemówił i czekał co będzie dalej. A działo się wiele. Gdy już sprawy szły tak, jak należy i Kaczyński jechał na Downing Street, w okolicach parlamentu w Londynie doszło do zamachu terrorystycznego i trzeba było przeczekać, aż sprawy się wyklarują.

Warto było czekać, gdyż w końcu nastąpiła ta oczekiwana chwila i delegacja PiS-u zapukała do drzwi premier May.

Polityczne pułapki

Bez względu na wymianę zdań i opinii podczas tego spotkania, należy zastanowić się nad jego powodem. Pamiętamy jeszcze w miarę niedawne czasy, gdy nasz resort spraw zagranicznych kreował wizję sojuszu dyplomatycznego na linii WarszawaLondyn. Wówczas zaskoczeni byli nawet Anglicy, lecz nic nie mówili, ponieważ nieoczekiwane wsparcie sprzyjało ich interesom. Chyba tylko ich, ponieważ trudno o wskazanie korzyści dla nas..

Reklamy

Stawanie okoniem wobec Unii Europejskiej to ulubione zajęcie PiS-u. Można dużo mówić o złej i podstępnej Europie, licząc przy tym płynące dotacje. Podobno bierzemy się na poważnie za reformę zjednoczonej Europy. Niestety wizyta w Londynie dowodzi, że zaczynamy od krajów, które są jedną nogą poza nią.

PiS ma słabość do Polaków w Anglii i dba o nich bardziej, niż oni sami życzyliby sobie tego, ponieważ stawia pod ścianą brytyjski rząd. Zakładam, że efekt może być odwrotny do zamierzonego. Będzie to dobry argument dla angielskiego separatyzmu.

Z drugiej strony z punktu widzenia lokalnego podwórka, wizyta prezesa PiS-u jest kolejnym upokorzeniem resortu spraw zagranicznych z ministrem Waszczykowskim na czele. Za politykę zagraniczną odpowiada u nas nie dedykowany do tego resort, lecz lider partii rządzącej!

Delikatna misja okazała się także zbyt skomplikowana dla premier Szydło. Oznacza to pewien zwrot w braniu odpowiedzialności za poczynania w polityce przez PiS. Wygodne jej cedowanie na poszczególnych ministrów może okazać się przeszłością. To dość niebezpieczna ścieżka, ponieważ będzie można szybko wymieniać osiągnięcia i porażki Kaczyńskiego, a sprawy nie wyglądają na łatwe i nie wróżą rychłych sukcesów.

źródło: wyborcza.pl

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione. #Brexit #Jarosław Kaczyński