Posłowi Kaczyńskiemu zupełnie puściły nerwy po tym jak Tusk przytłaczającą większością głosów został wybrany na kolejną kadencję przewodniczącego Rady Europy. Widać, że prezesa to zaskoczyło i nie pozostało mu nic więcej jak plucie jadem i ciskanie piorunów, ale jest już za późno by płakać. Jego zausznicy poszli śladem wodza i również zabrali się za konkurowanie w niedorzecznych oświadczeniach.

Wszystkie fortele posła Kaczyńskiego

#PiS miało kilka pomysłów na wybory nowego szefa Rady Europejskiej. Z początku Kaczyński prawdopodobnie uważał, że Tusk z podwiniętym ogonem zwróci się do polskiego rządu o poparcie, a wtedy pojawiłaby się płaszczyzna do negocjacji z odwiecznym, niepokonanym wrogiem. Ten plan zupełnie nie wypalił, pomimo wielu sygnałów kierowanych do mediów przez prezesa.

Później przyszedł czas na bagatelizowanie całego problemu i ignorowanie przedłużającej się dyskusji. Gdy fakty jednoznacznie wskazywały, że Tusk ma w nosie namaszczenie ze strony rządu, Kaczyński zaczął podejrzewać, że zamierza on wrócić do kraju, a to oznaczałoby wielkie problemy dla obecnej większości parlamentarnej.

Prezesowi nigdy nie udało się pokonać Tuska w telewizyjnej debacie politycznej i chyba ma już tu kompleksy. Wtedy to właśnie Tusk stał się wrogiem publicznym numer jeden, co prawda nie trafił do ulubionego przez niektórych panelu w ‘Wiadomościach’ traktującego o szukaniu paragrafu na konkretnych, niewygodnych ludzi, ale był bliski awansu do tego prestiżowego grona. Wszystkie te zabiegi PiS-u znów przynoszą wręcz odwrotny skutek od zamierzonego.

Gdy wyczerpały się pomysły zablokowania kandydatury Tuska na kolejną kadencję, Kaczyński postanowił wystawić bladą i kontrowersyjną kandydaturę Jacka SaryuszaWolskiego, licząc zapewne na szybkie jej odpadnięcie podczas wyborów. Wystawienie takiego kandydata spotkało się ze zdziwieniem w kraju i za granicą. Jednak Kaczyński znów się przeliczył, ponieważ Saryusz–Wolski nawet nie został zaproszony na szczyt Unii Europejskiej. Okazuje się, że jego zdaniem teraz największym wrogiem Polski i PiS-u jest Malta, ponieważ to premier tegoż kraju śmiał zaproponować Tuska jako kandydata do drugiej kadencji.

Dyplomacja partaczy

PiS znany jest ze swojej ignorancji w polityce międzynarodowej, wybór przewodniczącego Rady Europy to kolejny przykład tego zjawiska. Nasze domniemane sojusze z Wielką Brytanią, czy też z Węgrami to kamienie milowe polityki ministra Waszczykowskiego. O San Escobar szkoda tu wspominać.

Poczekamy, bo warto czekać

#Donald Tusk zostawił sobie Kaczyńskiego na deser. Widząc, że Europa wymaga wielkiego zaangażowania i troski, ponieważ zagraża jej populizm, nacjonalizm i separatyzm poszczególnych państw, zamierza pracować na jej rzecz. Ma kolejne dwa i pół roku na rozwiązanie problemu Brexitu i na wykorzenienie koncepcji spoglądania jedynie na czubek swego nosa. Pracując dla Europy, pracuje również, a może przede wszystkim dla Polski.

Opozycja już cieszyła się po cichu na powrót Tuska do kraju, jednak musi jeszcze poczekać. Powinno ją to zmobilizować do większych starań, ponieważ w swych działaniach nie potrafi zatrzymać bizantyjskiego sposobu rządzenia PiS-u.

źródło: interia.pl

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione. #Jarosław Kaczyński