Leszek Żebrowski, zwrócił uwagę na to, że poznanie przeszłości ma ogromne znaczenie, bo dzięki temu lepiej będziemy rozumieli teraźniejszość. Dlatego należy opisać i rozliczyć sprawy z przeszłości, nawet tej dalekiej. Często nie zdajemy sobie sprawy jak bardzo jesteśmy w tej przeszłości umocowani. „Widzimy Petru, widzimy Kijowskiego, ale nie widzimy za nimi Informacji Wojskowej, Urzędu Bezpieczeństwa, nie widzimy komunistycznej partii bolszewickiej. Nie dostrzegamy genezy współczesnych wydarzeń, nie widzimy zbrodniczej ideologii, która za wszystkim stoi” – tłumaczył Żebrowski.

Co się stało 11 listopada 1918 r.?

Ten dzień wszyscy kojarzymy z odzyskaniem przez Polskę niepodległości, jednak tego samego dnia miało również miejsce inne bardzo istotne wydarzenie, które zaważyło na naszych dziejach. W Moskwie zapadła bowiem wtedy decyzja o utworzeniu Komunistycznej Partii Polski (początkowo Komunistyczna Partia Robotnicza Polski). Nie był to bynajmniej samodzielny twór, ale odnoga, oddział partii bolszewickiej, który miał działać na ziemiach polskich.

Co ciekawe KPP nie obejmowała zasięgiem działania całego terytorium odrodzonej Drugiej Rzeczpospolitej, ale jedynie centralną Polskę. Na wschodzie utworzone zostały: Komunistyczna Partia "Zachodniej Ukrainy" (jej działaczem był m.in. Ozjasz Szechter, którego syn, Adam Michnik, jest redaktorem naczelnym "Gazety Wyborczej") oraz Komunistyczna Partia "Zachodniej Białorusi". Z kolei zachodnie tereny Polski, tj. Pomorze i Wielkopolska podlegały Komunistycznej Partii Niemiec, ponieważ bolszewicy uznawali te ziemie za rdzennie niemieckie. Dodatkowo, utworzono osobną partię komunistyczną dla Górnego Śląska.

Prawdziwe oblicze komunizmu: szpiegostwo, dywersja, terroryzm

KPP działała jawnie zaledwie przez rok, ale ten czas wystarczył by z całą jaskrawością ujawniła ona swoje odrażające oblicze. Jej działacze trudnili się szpiegostwem, dywersją, dokonywali zamachów terrorystycznych. W związku ze swoją antypolską działalnością partia komunistyczna została zdelegalizowana i zeszła do podziemia. Od tego czasu datuje się konspiracja bolszewicka na ziemiach polskich. Komuniści działali niejawnie, zakulisowo, podstępnie: posługiwali się fałszywymi nazwiskami, powoływali organizacje, które oficjalnie zajmowały się czym innym, a tak naprawdę miały służyć sprawie rewolucji komunistycznej. Mówienie o tych sprawach głośno narażało na oskarżenie o wyznawanie "spiskowej teorii dziejów".

Funkowie - kościec partii bolszewickiej

Partia komunistyczna opierała się na funkcjonariuszach, czyli tzw. "funkach" - z reguły byli to ludzie z marginesu społecznego. Funkcjonariusz partyjny był to człowiek, który pełnił określoną rolę we władzach partyjnych - od najniższych instancji, aż po najwyższe. Funkowie nie mogli podejmować pracy. Musieli być dyspozycyjni 24 godziny na dobę - oni i ich rodziny - za co partia płaciła im duże pieniądze. Pensja funka była wyższa od poborów przedwojennego nauczyciela, albo urzędnika średniego szczebla. Takim funkiem był np. wspomniany Ozjasz Szechter, który pełnił funkcję sekretarza Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy w Stanisławowie i zastępcy członka Komitetu Centralnego KPZU.

Funkowie musieli udostępniać np. swoje mieszkania prywatne, jako tzw. "przejazdówki" komunistom, którzy podróżowali w celach służbowych po Europie. Chodziło o zachowanie całkowitej tajemnicy i ustrzeżenie się przed dekonspiracją, która mogłaby nastąpić gdyby podróżujący nawiązał kontakt ze światem zewnętrznym. Dlatego przybysz wszystkie swoje potrzeby musiał załatwiać w lokalu konspiracyjnym. Wiązały się z tym również - o czym szeroko się nie mówi - sprawy obyczajowe, czyli obowiązująca w wśród komunistów wspólnota kobiet, żona funka była bowiem własnością partii.

źródło: youtube.com

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione. #Komunizm #Ryszard Petru #NowoczesnaPL