Jak by nie spojrzeć na takie sytuacje, na pierwszy plan wysuwa się agresja, przemoc, chamstwo i głupota. Dokonując oceny takich karygodnych zajść, główną rolę zaczyna odgrywać kolor skóry oprawcy i ofiary. Jeżeli oprawca jest biały i ofiara biała - wszystko mieści się w jakiś wyimaginowanych nie wiadomo przez kogo normach, akceptowanych przez #społeczeństwo. Po prostu - łobuzy się pobiły. Inaczej sprawa się ma, gdy oprawca jest biały, a kolor skóry ofiary jest choćby śniady. Wówczas ocena jest skrajnie inna. Nie jest to chuligański wybryk, a rasistowski incydent.

Rasizm czy chuligaństwo

Zarówno #rasizm, jak i chuligaństwo powinny być potępiane przez społeczeństwo i przez nie napiętnowane. Nie powinno być w obu przypadkach nawet małego marginesu tolerancji. Jak jest w rzeczywistości? Dość dziwnie, bo przejawy rasizmu (choć czasami niepotwierdzone) oznajmiane i nagłaśniane są wszem i wobec jako zło najgorsze z najgorszych, natomiast przejawy chuligaństwa, ulicznego wandalizmu z udziałem samych białych - są pokazywane gdzieś na marginesie.

Rasizmem w naszym kraju nazywa się także wystąpienia uliczne ugrupowań narodowych, palenie kukieł, głoszenie jednoznacznych haseł, które obrażają innych ludzi. Trzeba przyznać, że jest to bardzo złe! Czy jednak demonstrowanie własnych poglądów, niezadowolenia z jakiejś sytuacji musi być przez przeciwników nazywane rasizmem? Dlaczego nie nazwać tego chuligaństwem? Czym różni się spalenie kukły białego polityka od spalenia kukły ciemnoskórego polityka? Ktoś powie: zależy kto pali. A ja mu odpowiem: niezależnie kto pali, jest idiotą, a nienawiść nie od razu równa się rasizmowi.

Rasizm wmówiono Polakom

Nie jest tak, że w Polsce nie ma rasistów. Są. Rasiści są zarówno wśród osób o poglądach prawicowych, jak i lewicowych. Jedni mówią o tym otwarcie, inni ukrywają się ze swoimi poglądami. Jest to jednak nieliczna grupa w skali całego polskiego narodu.

Generalizowanie, że wszyscy o radykalnych poglądach są rasistami, a liberałowie nie - jest po prostu kłamstwem. Kto więc stoi za tym, że Polaków za granicą postrzega się jako rasistów, a zagranicznych rasistów postrzega się jako chuliganów, uliczników wszczynających burdy z przypadkowo poznanymi imigrantami spoza Europy?

Często oburzamy się, że Polaków nazywają rasistami tylko dlatego, że wypowiedzieli słowo "czarnuch". Określenie to samo w sobie nie jest dowodem na rasizm, a raczej obnaża zwykłą chęć obrażenia osoby, która ma inny kolor skóry, niż przeciętny Polak.

Rasizm wmówiono Polakom i przedstawianie ludzi znad Wisły, jako narodu, u którego brak jest jakiejkolwiek tolerancji na kolor skóry i pochodzenie, jest po prostu nieprawdziwe i krzywdzące.

Kreowanie rasizmu poprzez nienawiść

Paradoksalnie to media kreują rasizm wśród Polaków. Najmniejsze zdarzenie z udziałem cudzoziemca ogłaszane jest aktem rasizmu. Nagłaśnianie tego typu incydentów nikomu nie służy. I nie chodzi o to, żeby o tych sprawach nie mówić, wręcz przeciwnie, ale nie można za każdym razem stawiać tej samej diagnozy - rasizm.

Czy otwarcie wyrażana niechęć lub czasem nienawiść do Rosjan czy Niemców jest występkiem rasistowskim? Czy palenie kukieł Donalda Trumpa przez Murzynów jest wyrazem rasizmu? Czy palenie przez Palestyńczyków flagi Izraela jest rasistowskie? Z pewnością nie. Jest to sposób na wyrażenie swojego niezadowolenia, sprzeciwu, gniewu. Gdzieś tam znajduje się miejsce na nienawiść, ale nie na rasizm.

W Polsce ostatnio zmieniła się potoczna definicja rasizmu, jest znacznie ostrzejsza za sprawą optyki uwzględniającej imigrantów. Gdy biały idiota bez powodu uderzy imigranta - staje się z definicji rasistą, a gdy syryjski kretyn bez powodu uderzy białego - następuje cisza... W obydwu przypadkach najczęściej jest to głupota, zmieszana z niewielką dawką nienawiści, ale nie rasizm.

źródło: przemyślenia Autora

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione. #polska