Wspominałem już o rozterkach Wikipedii, związanych z notą o naszym bohaterze. Nie wiem jak sytuacja wygląda obecnie, jednak zarzut o nieencyklopedyczności można dziś śmiało obalić, ponieważ Misiewicz dołączył do grona celebrytów.

Pan Bartek z wrodzoną sobie klasą niedawno dobrze bawił się w jednym z klubów w Białymstoku i to jeszcze nie jest wystarczające, aby trafić na języki. Niektórych bywalców opisywanego klubu zdziwił jednak fakt, iż zawitał tam wykorzystując służbowy, luksusowy samochód.

Dalej było jeszcze ciekawiej, ponieważ pan Bartek połączył zabawę z pracą, w dziwny sposób rekrutując do swego resortu przypadkowo napotkane osoby.

Reklamy
Reklamy

Jedynym warunkiem dostania się do ministerstwa, było odgadnięcie nazwiska i funkcji rzecznika.

A jednak celebryta, nie polityk

Znamy pana Bartka jako osobę, która mimo krótkiego stażu w polityce zaliczyła już kilka punktów zwrotnych w swej karierze. Na pewno mocnym punktem jego życiorysu było zdobycie placówki wywiadu NATO. Dalej też szło nieźle, choć zdarzały się także gorsze momenty, takie chociażby, jak wyrzucenie z rady nadzorczej w przemyśle zbrojeniowym - za braki w wykształceniu.

Co tam szkoły, gdy jest się posłusznym i lojalnym.

Po nitce do kłębka, coś jest na rzeczy

Zdawało się przez chwilę, że kolejna burza w mediach nie zaszkodzi odznaczonemu przecież za zasługi dla obronności, młodemu człowiekowi. A jednak sprawy poszły w zupełnie złym kierunku.

Równie posłuszna i lojalna straż miejska w Białymstoku odmówiła udostępnienia zapisów z monitoringu sprzed wspomnianego klubu, które wszyscy chcieliśmy przecież zobaczyć.

Reklamy

Argumenty musiały być poważne i takie były, dały jednak pomysł skierowania sprawy tego wydarzenia na drogę sądową.

Strażnicy orzekli, że zapis monitoringu przekazać mogą tylko policji lub prokuraturze, a nie jakimś tam osobom trzecim. Poseł Nowoczesnej Krzysztof Truskolaski nie czekał więc długo i złożył stosowne zawiadomienie.

Za późno na łzy

Pan Bartek nie ma powodów do zadowolenia, chociaż jest obecnie na urlopie i może do wszystkiego podejść z dystansem. Na wstępie ktoś złapał dużą gumkę – myszkę i wymazał informacje o rzeczniku ze strony resortu obrony narodowej. Teraz czeka na decyzje swego szefa, Antoniego Macierewicza odnośnie swojej dalszej kariery. Nie jest dobrze, ponieważ Macierewicz był już na dywaniku u pani Szydło z powodu swego podwładnego.

Prawdopodobnie obserwujemy koniec kariery jednego z bardziej rozpoznawalnych ludzi dobrej zmiany. Sieć jeszcze całe lata będzie wspominać swojego ulubieńca, pomimo że ślad po nim może zaginąć w mediach publicznych dość szybko.

Warto zwrócić uwagę na nowe zjawisko, które może stać się normą, czyli jeżeli kogoś chcemy, nazwijmy to - urlopować na dłużej, korygujemy strony internetowe i zmieniamy chorągiewki - tak, aby jego wizerunek nie irytował prezesa.

Reklamy

Czy nie widzisz drogi czytelniku, podobieństw do prozy jakże zasłużonego dla opisywania totalitaryzmu George’a Orwell’a?

źródło: Interia.pl

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione. #Bartłomiej Misiewicz #PiS #Antoni Macierewicz