W dniu wczorajszym (16.XII), na skutek działań partii opozycyjnych, doszło do paraliżu prac Sejmu. Opozycja spod znaku Platformy Obywatelskiej i .Nowoczesnej sparaliżowała parlament, mimo że tego dnia miała być głosowana kluczowa dla państwa ustawa budżetowa.

‘Opozycja totalna’ niczym Samoobrona

Wszystko zaczęło się od protestów opozycji, rzekomo w obronie „wolnych mediów”. Pretekstem stały się plany #PiS, które chce uregulować działalność dziennikarzy, pracujących w Sejmie. Proponowane regulacje miałyby być wzorowane na przepisach, obowiązujących w parlamentach państw zachodnioeuropejskich. Zostały one politycznie wykorzystane przez „totalną opozycję” z PO i .Nowoczesnej do kolejnego ataku na PiS.

Jednym z elementów starcia było wystąpienie posła PO, Michała Szczerby. Wyszedł on na mównicę sejmową z kartką, na której widniał napis „#WolneMedia”, co Marszałek Kuchciński uznał za złamanie Regulaminu Sejmu i wykluczył Szczerbę z obrad. W odwecie posłowie z PO i .Nowoczesnej, niczym ongiś Samoobrona Andrzeja Leppera zablokowali mównicę, uniemożliwiając dalsze prace Sejmu. W tej sytuacji posłowie PiS przenieśli się do Sali Kolumnowej, gdzie kontynuowali posiedzenie i uchwalili budżet na przyszły rok.

Zaplanowane działanie?

Niedługo potem przed budynkiem na Wiejskiej pojawiły się grupki kodziarzy z Mateuszem Kijowskim, którzy postanowili uniemożliwić posłom PiS opuszczenie budynku Sejmu. W związku z agresywnym zachowaniem tzw. „obrońców demokracji” musiała interweniować policja.

Postępowanie „totalnej” opozycji, m. in. prowokacyjne zachowanie posłów PO: Szczerby i Pomaskiej, która nagrywała Jarosława Kaczyńskiego telefonem, czym wywołała nerwową reakcję szefa PiS, a także błyskawiczne pojawienie się na Wiejskiej przedstawicieli KOD-u, czyni wrażenie zaplanowanej akcji, mającej na celu dokonanie przewrotu politycznego.

Warto przypomnieć w tym kontekście słowa jednego z przedstawicieli opozycji, Jerzego Stępnia, który stwierdził, że rząd PiS "niebawem się wykopyrtnie". Czyżby już wówczas Stępień miał wiedzę o planach opozycji?

Czy ‘totalna opozycja’ chce Kolonii w Warszawie?

Jaki ma program opozycja spod znaku PO i .Nowoczesnej? Pewne pojęcie dają wypowiedzi przedstawicieli tych partii. Gdyby te ugrupowania doszły do władzy - na pewno zgodziłyby się na zalanie Polski przez falę islamskich imigrantów. Jak pamiętamy, zgodę na przyjęcie przez nasz kraj tzw. „uchodźców” wyraziła Ewa Kopacz w czasie, gdy była premierem. Oficjalnie miało to być 7 tys. ludzi, choć nieoficjalnie mówiło się nawet o 100 tys. Ryszard Petru w swoim wywiadzie dla BBC, udzielnym w maju tego roku potwierdził, że Polska pod jego rządami wypełniałaby swoje zobowiązania w tym zakresie. Przypomnijmy, że ta deklaracja padła już po zajściach w Kolonii, gdzie imigranci dopuścili się gwałtów i molestowania kobiet na masową skalę.

Polskie dzieci zapewne musiałyby się pożegnać z pieniędzmi z programu 500+. Od dawna wiadomo, że .Nowoczesna niechętnie patrzy na ten program, a i w PO nie raz podnosiły się głosy, że w Polsce dzieci nie chodzą głodne, ale „niedostatecznie dożywione” (Janusz Lewandowski), ewentualnie - że w naszym kraju nie ma „kultury jedzenia śniadań” (Julia Pitera). A skoro tak, to PO raczej nie wzbraniałoby się przed likwidacją 500+. W końcu imigrantów trzeba by było za coś utrzymać.

Powody do radości mieliby za to byli funkcjonariusze aparatu represji ze Służby Bezpieczeństwa. Za rządów koalicji PO-.Nowoczesna o żadnej dezubekizacji, ani o ograniczeniu przywilejów emerytalnych nie byłoby mowy. Nie na darmo posłanka Augustyn z PO tłumaczyła w jednym z wywiadów, że byli esbecy „dużo zrobili dla wolnej Polski”.

zródło: wpolityce.pl

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione.

#Platforma Obywatelska #NowoczesnaPL