Z punktu widzenia uczestników, jak i przygodnych widzów, wszystko wyglądało imponująco.

Obchody święta narodowego zaszczycił wiceminister spraw wewnętrznych #Jarosław Zieliński, który wywodzi się z tego regionu i tam też zdobył mandat poselski. Poza pompą i oficjelami, zawsze dość chłodno przyjmowanymi przez gawiedź, gwoździem programu był śmigłowiec Straży Granicznej, który latał nad miastem, zrzucając - jak to określono później, biało-czerwone konfetti.

Policjanci z nożyczkami

Jak zwykle, malkontenci zaczęli zastanawiać się nad celowością tego bezprecedensowego przedsięwzięcia i z biegiem czasu dotarli do intrygujących szczegółów.

Reklamy
Reklamy

Dziennikarze zaczęli zadawać niewygodne pytania i szybko znikł urok augustowskiej zabawy. Wszystko okazało się zupełne inne w swej istocie, niż na początku przypuszczano.

Po pierwsze, osławione konfetti wcale nim nie było. To dzięki niestrudzonej pracy kilku młodych funkcjonariuszy oddziałów prewencji policji, którzy ze względu na brak doświadczenia musieli zostać w koszarach i wyposażeniu ich w nożyczki i kolorowy karton - w ogóle było co zrzucać z opisywanego statku powietrznego. Ponadto Straż Graniczna uznała, że w dniu świątecznym nasze bezpieczeństwo jest na tyle pewne, iż bez obaw można sobie polatać nad rozradowanymi obywatelami.

Komendant policji postanowił dopytać swoich podwładnych, co się właściwie wydarzyło i otrzymał wyczerpujące wyjaśnienia. Opinia publiczna mogła poznać nowe, odmienione oblicze oddziałów prewencji naszej policji.

Reklamy

W masowej świadomości to już nie są ludzie z tarczami, hełmami i pałkami, ale bliżsi wszystkim funkcjonariusze, którzy z iście benedyktyńskim zapałem tną karteczki na drobne paski, aby dobrze wyglądały lecąc z wysoka.

Nie ma z czego się śmiać

Jest w tym całym zajściu również powód do obaw. Jeśli #policja zajmuje się pracami ręcznymi, to powinniśmy chyba zastanawiać się nad bezpieczeństwem na ulicach. Jeszcze gorzej sprawy się mają, gdy zastanowimy się nad upolitycznieniem służb mundurowych. Pod znakiem zapytania mamy zasadę cywilnej kontroli nad tymi służbami.

Mamy tu przypadek podejmowania lokalnego satrapy z bezgranicznym szacunkiem, a nie jakąkolwiek kontrolę cywili nad mundurowymi. Na koniec zadać należy również pytanie o konsekwencje całego zajścia. Jeśli będzie to tylko news dnia, to dopiero mamy duży problem.

źródło: tvn24

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione. #Straż Graniczna