Rząd przyjął projekt ustawy „Za życiem”, proponujący wsparcie dla kobiet rodzących upośledzone noworodki w wysokości 4 tysięcy złotych. Projekt gwarantuje też rodzicom takiego dziecka prawo do opieki lekarskiej poza kolejnością. Pisowska propozycja nie przyznaje kobiecie żadnego odszkodowania z tytułu urodzenia martwego płodu.

PiS brnie w brutalnie głęboki amoralizm

Episkopat ostro skrytykował decyzję Kaczyńskiego, aby zaprzestać procedowania projektu antyaborcyjnej ustawy autorstwa Ordo Iuris. Jej następstwem był protest katolickich „obrońców życia” na Jasnej Górze, nazwany przez nich Wielką Pokutą, który zgromadził około 100 tysięcy wiernych. Przeciwko usiłowaniu zaostrzenia prawa aborcyjnego zaprotestowała również antypisowska opozycja w ponad 100 miastach w Polsce.

Antyaborcyjna awantura poczyniła znaczący ubytek w pisowskim elektoracie. We wrześniu średnie, miesięczne poparcie dla PiS oscylowało wokół 31,9%, aby w październiku obniżyć się do 31,2% - najniższego notowania od przejęcia władzy przez PiS.

Aby zatrzymać spadek sympatii do PiS, szef resortu nauki rozdał miliony złotych na badania nad „katolickimi pomnikami filozofii”. Niestety, taki gest nie pomógł Kaczyńskiemu. Obecna inicjatywa szybkiego procedowania projektu ustawy „Za życiem” jest więc następną próbą odbudowy poparcia dla partii rządzącej - tym razem adresowaną do zwolenników Radia Maryja i Rydzyka. Należy jednak wątpić w jej powodzenie. Pisowska propozycja urąga bowiem przyzwoitości.

Antyaborcja w kontekście katolickim

Projekt zakazujący aborcji, jaki do Sejmu skierowało stowarzyszenie Ordo Iuris, był popierany przez wielu biskupów w Polsce. Zgodnie z katolicką doktryną, #aborcja stanowi akt zabicia nienarodzonego dziecka, uniemożliwiający lub utrudniający mu wędrówkę do nieba. Na każdej nieochrzczonej osobie ciąży grzech pierworodny. Nienarodzone dziecko w dowolnej fazie swojego życia, które nie zostało ochrzczone, jest więc naznaczone grzechem pierworodnym. Z tej racji aborcja skutkuje tym, iż nie dostępuje ono łaski uświęcającej oraz nie jest mu odpuszczony grzech wieczny. Katechizm zaś nie rozstrzyga tego, czy zabite bez chrztu dziecko idzie wprost do piekła, czy do czyśćca.

Propozycja Beaty #Szydło stanowi zachętę dla kobiet, aby dokonując aborcji, nie skazywały swoich nienarodzonych dzieci na ewentualne wieczne potępienie. Premier rządu wierzy więc, iż 4 tysiące złotych wystarczą jako zadatek dla śmiertelnie chorego niemowlaka na jego drogę do czyśćca.

Katolicka tradycja wyceniania drogi do nieba

Projekt „Za życiem” zawiera formę darowizny na zakup listu odpustowego w postaci zgody na noszenie ciąży z uszkodzonym płodem, jaką rząd wypłaci ciężarnym kobietom, aby te nie decydowały się na aborcję. W ten sposób kobieta daje szansę śmiertelnie choremu noworodkowi na odpuszczenie grzechu pierworodnego.

W dawnych czasach beneficjentem odpustów był Watykan. Rząd dokonuje jednak rewolucji odpustowej, gdyż chce wykupić odpusty u ciężarnych kobiet, noszących śmiertelnie uszkodzony płód. Taki projekt ma jednak znamię sakralnego ryzyka inwestycyjnego. Polskie kobiety raczej nie dadzą się skusić na darowiznę 4 tysięcy złotych na zakup polisy ubezpieczeniowej dla płodu, gwarantującej mu odpuszczenie grzechu pierworodnego.

Szydło może mieć kłopot

Czy zdegradowany przez Kaczyńskiego senator Kogut, znany łowca bluźnierców, kawaler Zakonu Rycerskiego Grobu Bożego w Jerozolimie, wystąpi do prokuratury z doniesieniem, iż Beata Szydło dopuściła się obrazy uczuć religijnych?

Gmeranie przy odpustach źle kończy się dla Kościoła. Odpusty nie pomogły krzyżowcom zwyciężyć Arabów podczas wypraw krzyżowych. Handel listami odpustowymi doprowadził do reformacji, zainicjowanej przez Lutra. Czy Beata Szydło ma świadomość ewentualnych skutków swoich poczynań?

Kupczenie listami odpustowymi wyceniającymi drogę do nieba na 4 tysiące złotych, zostanie źle odebrane przez „katolików lepszego sortu”.

źródło: tvn24.pl, pl.wikipedia.org

Kopiowanie i wykorzystywanie treści wymaga pisemnej zgody Blasting Sagl. #kościół