Bundestag przyjął budżet na rok 2017. Zrównoważony budżet federalny – powyżej kreski – oczko w głowie ministra Schäuble. Przewiduje się zwiększone wydatki: na wojsko, na pomoc dla ogarniętych wojną krajów Azji i Afryki. Wreszcie, dzięki nadwyżce budżetowej Merkel nadal będzie inwestować w nielegalnych imigrantów. W niemieckiej prasie pojawiły się głosy jakoby łożenie przez państwo na tych ludzi było najlepszym (?) sposobem na nakręcenie koniunktury.

Pouczające dzieje miasta Gdynia

Wskutek niezmiennie wrogiej postawy trzech największych sąsiadów odrodzonej Polski: Niemiec, ZSRR i Czechosłowacji w Warszawie zapadło postanowienie, aby rozbudować wieś Gdynia. Zamienić ją w wielki port – polskie okno na świat. Planowa rozbudowa Gdyni rozpoczęła się w 1925, kiedy to przy pomocy specjalnej ustawy zapewniono coroczne przeznaczanie na ten cel wielkich pieniędzy z budżetu państwa.

W wyniku wojny handlowej, którą w tym samym roku #Niemcy wypowiedziały Polsce, polscy i niemieccy przemysłowcy oraz rzemieślnicy województwa pomorskiego przestawili się na eksport do odznaczających się wielką siłą nabywczą państw Europy Zachodniej i Północnej, a także do USA i Kanady. Dzięki mrówczej pracy narodu polskiego i duńskich specjalistów liczba ludności miasta wzrosła w 1938 do około 130 tysięcy. Równolegle z rozwojem portu powstawał nowy przemysł, pracujący na potrzeby floty i marynarzy oraz przy produkcji towarów eksportowych. Gdynia stała się jednym z najnowocześniejszych i najbogatszych miast Europy. Była to zapierająca dech opowieść o niezwykłym osiągnięciu mieszanego modelu gospodarki narodowej. Modelu opartego na dokładnie przemyślanym połączeniu centralnego planowania z wolnym rynkiem.

Tylko, że pewnego dnia nadeszli znowu Niemcy z Rzeszy. Rabusie, niszczyciele cudzej pracy, ludobójcy – barbarzyńcy!

„Czy chcemy zniszczenia Niemiec? – Nie.”

Zmiłuj się nade mną Boże! Wybaw mnie od wrogów moich, albowiem pałają nienawiścią! Wybaw mnie od nienawiści do tych wrogów! Albowiem nienawiść zniszczy w końcu tego, kto nienawidzi. Takie były myśli wielu najlepszych polskich patriotów w czasie drugiej wojny światowej i wkrótce po niej. Ich pokolenie pragnęło pokoju. Również pokoju z Niemcami. Zresztą już w latach trzydziestych jeden z najpoważniejszych, ale zarazem najmądrzejszych przeciwników wielkoniemieckiego szowinizmu – narodowiec Roman Dmowski wypowiedział się w ten sposób:

Czy chcemy zniszczenia Niemiec? – Nie. Byłoby to niszczenie cywilizacji europejskiej, która jest wspólnym dobrem całej Europy. (…) Pracowałem całe życie przeciw Niemcom, bo chciałem, żeby Polska żyła, zaś niemiecka polityka za cel sobie postawiła jej zgubę. Myliłby się wszakże ten, kto by sądził, że kieruje mną jakaś ślepa nienawiść do Niemców, lub że niezdolny jestem do sprawiedliwego sądu o wartości niemieckiego narodu. (…) Byłbym szczęśliwy, gdyby stosunki wzajemne między nami a Niemcami mogły być zdrowymi stosunkami sąsiedzkimi, opartymi na wzajemnym szacunku, który by umożliwiał współdziałanie tam, gdzie to jest potrzebne.”

(Izabella Wolikowska, Roman Dmowski. Człowiek, Polak, Przyjaciel, s. 124–125)

Nacjonalizm to aktywny patriotyzm

W latach dwudziestych państwo polskie postawiło sobie nadzwyczaj trudne zadanie: zbudowania wielkiego portu morskiego i związanego z nim przemysłu. Z niczego, od zera. Tylko ogromna miłość ojczyzny była w stanie dać ludziom siły do wykonania takiego zadania. Zadania, które zarazem posunęło do przodu cywilizację białego człowieka. Nie przeciw innym krajom i narodom, ale we współpracy z nimi. Tak działało państwo narodowe. Zastąpiła je politpoprawność, obiecując złote góry, jakiś czas aniołów, a zamiast tego utworzyła nie działające mechanizmy imperialne sztucznych superpaństw. Czy nie jest to tylko przykrywka maskująca otwieranie bram piekieł?

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione #historia #kryzys uchodźczy