W sumie nasz rząd z zakupem śmigłowców postąpił podobnie jak ze wspomnianą aborcją, po prostu bez zbędnych ceregieli powiedział co zrobi i nim tęgie głowy dziennikarstwa zdążyły zareagować, tak też zrobił.

Koń jaki jest, każdy widzi

Sprawa jest z gatunku ciężkich, ponieważ chodzi o miliardy złotych i nikt z rządu i z opozycji nie odpuszcza. A tak dobrze szło, wynegocjowaliśmy zakup kilkudziesięciu śmigłowców #caracal i wkrótce miały zakończyć się ostateczne rozmowy o tym, co w zamian chcą nam dać Francuzi. W dobrym tonie jest przecież zainwestować u nabywcy. Gdzieś po drodze pojawiły się głosy malkontentów, że drogo i bez offsetu w naszym ciekawym kraju.

Trzeba przyznać, że jednak jest drogo, porównując cenę jaką płacimy za ten sprzęt i cenę jaką płacą inni wychodzi, że nasi francuscy koledzy zdzierają z nas, nie patrząc na długą historię współpracy w dziedzinie wojskowości. Z tym offsetem to już nie wiadomo jak jest, bo albo wszyscy coś kręcą, mówiąc o tym, albo nie potrafię sobie zobrazować o czym oni mówią. Kolejna grupa z szerokiego grona specjalistów w dziedzinie awiacji podjęła inny temat, zastanawiając się długo i szczegółowo nad zaletami i wadami Caracali i amerykańskich #black hawk'ów. Można szybko założyć, że oczywiście nie doszli do jednoznacznych wniosków, przerzucając cały ciężar oceny na barki czytelników i widzów.

Jako entuzjasta militariów dodam swoje trzy grosze. Caracal jest konstrukcją w zasadzie nową, jak na realia wdrażania i produkcji podobnego sprzętu, ponadto spełnił nasze wymagania, uplasowane w pobliżu myślenia życzeniowego. Black Hawk z kolei to konstrukcja szeroko stosowana na świecie, mająca dziesiątki wersji i odmian, która w ciągu najbliższych kilkunastu lat będzie wychodzić z użycia.

Prawie polski śmigłowiec

Rząd ma, jak to bywa często, asa w rękawie, utrzymując, że Black Hawk jest produkowany w zasadzie u nas i to ma decydujące znaczenie. Muszę rozczarować optymistów, w Polsce powstaje głównie płatowiec do tej maszyny, co można określić jako dość podstawową i mało technologicznie zaawansowaną dziedzinę produkcji lotniczej. Oczywiście ma się to zmienić wkrótce, ale mówimy o dniu dzisiejszym. 

Każdy ma to, czego chce

Jeśli jest mowa o dużych pieniądzach, to sprawy zawsze mają tendencję do komplikowania się nad wyraz skutecznie. Tak też jest i w opisywanym przypadku. Nagle okazało się, że nasz resort obrony jest atakowany przez hordy lobbystów i to ponoć skutecznie. Nie wiem jednak, czy skutecznie oznacza w tym przypadku opcję francuską, czy amerykańską.

Nagły zwrot w naszych planach wprowadzenia nowych śmigłowców do uzbrojenia ma wyraz symboliczny. Odzwierciedla założenia rządu w aspekcie polityki międzynarodowej i w aspekcie szukania wielkich sojuszników. Po tym jak pokłóciliśmy się z Europą, głównie za sprawą emigrantów i dogmatów religijnych, stawiamy w całości na Amerykanów. To oni mają być naszym jedynym i podstawowym sojusznikiem. Jednak Amerykanie nie do końca się na to zgadzają, ich brak zdecydowania wobec szans jakie przed nimi stawiamy dobrze widać w dużym poparciu dla Donalda Trumpa, który głośno mówi, że nie będzie się przecież bił z Rosją o jakieś drobnostki. 

Szybki jak Black Hawk

W dobrym tonie jest szczypać rząd, więc dołączę się do tego nurtu. Minister Macierewicz stwierdził, że do końca roku w naszej armii pojawią się pierwsze Black Hawki. Jeśli weźmiemy pod uwagę proces produkcji śmigłowca to okazuje się, że nasi ministrowie musieli zdecydować o wspomnianym zakupie zaraz po objęciu władzy przez #PiS lub też kupujemy coś, czego inni nie chcieli z różnych przyczyn odebrać. Jeśli mamy wyprodukować śmigłowiec - to musimy zamówić do niego mnóstwo ciekawych części, ale również i bardziej okazałe, takie jak silniki. Tu proces produkcji jest chyba najbardziej pracochłonny i trwa miesiącami.

źródło: przemyślenia autora

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione.