Piłkarska reprezentacja Polski rozpoczęła eliminacje mistrzostw świata od kompromitacji, remisując z bardzo słabą drużyną z Kazachstanu. Przegrana z Danią będzie oznaczać katastrofę dla polskiej piłki nożnej. Stadionowi kibice oczekują od swoich pupilów odegrania się na Duńczykach za przegraną z Kazachstanem. Dlatego piłkarze będą grali swój drugi mecz eliminacyjny w ogromnym psychicznym napięciu. Na nie nakłada się dodatkowo presja polityczna. Wielu kibiców w Polsce sympatyzuje z nacjonalistycznymi oraz kato-faszystowskimi środowiskami politycznymi. Wygrana Polski z Danią ma być więc "paliwem politycznym" dla ONR oraz kato-faszystowskiego odłamu #PiS, napędzającym te środowiska do planowanych w dniu 11 listopada starć z sympatykami KOD.

Piłka nożna w Polsce jest upolityczniona 

Najbardziej zdecydowanym aktem upolitycznienia piłki nożnej w Polsce było poręczenie, udzielone w sierpniu 2011 roku przez polityków PiS - Kempę i Romaszewskiego - liderowi warszawskich „kiboli” Piotrowi Staruchowiczowi. Staruch wielokrotnie był odwiedzany w więzieniu przez polityków PiS. Symboliczne akty wspierania warszawskich kiboli przez prawicowych polityków otworzyły drzwi na „salony polityczne” środowiskom kibolskim niemal w całej Polsce. Do nieformalnych, nacjonalistycznych klubów kibica popłynęła kasa na organizowanie protestów przeciwko PO podczas celebracji świąt narodowych.

Pisowski sukces propagandowy, związany z upolitycznieniem piłki nożnej, ośmielił Kościół katolicki przed Światowymi Dniami Młodzieży w 2016 roku do szukania wsparcia religijnego u piłkarzy. Abp Dziwisz „ochrzcił” reprezentanta drużyny, Błaszczykowskiego, mianem ambasadora ŚDM. Piłkarz w programie telewizyjnym zaprosił młodych ludzi do wzięcia udziału w spotkaniu z Franciszkiem. Kościół i PiS od wielu lat usiłują zawłaszczyć ten najbardziej popularny sport świata w taki sposób, aby kibicowanie polskim piłkarzom kojarzyło się symbolicznie obywatelom z sympatią do katolicyzmu i wartości narodowych. Przed meczem z Danią pałac prezydencki odwiedziła żona Lewandowskiego. Media opisują wizytę jako spotkanie dwóch pierwszych dam: Polski i polskiej piłki nożnej. Prezydent Duda umie więc zadbać o swój wizerunek fana narodowej piłki nożnej.

Zwycięstwa Polski w piłce nożnej to „narodowe paliwo”

Każdy zwycięski mecz piłkarskiej reprezentacji Polski wywołuje w umysłach kibiców narodową euforię. Wygrana naszej drużyny z Duńczykami wprowadzi kibiców w bojowy nastrój przed Dniem Niepodległości 11 listopada. W tym dniu reprezentacja naszego kraju rozegra wyjazdowy mecz eliminacyjny z Rumunią. Taka sytuacja da kibicom szansę na przedmeczową rozgrzewkę podczas tzw. marszu niepodległości.

Kato-faszyści i kato-narodowcy będą potrzebowali w dniu 11 listopada ostrego „speedu”, gdyż równocześnie w Warszawie będzie maszerował Mateusz Kijowski i KOD. Jeśli polska reprezentacja przegra z Danią, to fakt ten doda skrzydeł patriotycznym liberałom w odzyskaniu ukradzionego przez kiboli święta narodowego. Jeśli jednak Duńczycy przegrają, to wówczas przedmeczowy optymizm i euforia kiboli może kosztować dużo zdrowia kodowiczów. Nie jest wykluczone, że w celach ćwiczebnych i treningowych zostaną nawet sprowadzone do Warszawy w dniu 11 listopada jednostki OT Macierewicza. Narodowy spektakl w dniu 11 listopada może okazać się imprezą trzymającą w napięciu bardziej niż inkwizycyjne auto-da-fe.  

Puenta

Czy Lewandowskiemu i jego żonie należy więc życzyć porażki? Od piłki nożnej ważniejsze są wartości wolnościowe. Trawestując przysłowie można rzec, iż nie samą piłką nożną człowiek żyje. Dlatego w imię wartości liberalnych należy chyba życzyć polskiej drużynie przegrania meczu, aby ostudzić euforię narodowców i kato-faszystów. Po czarnych marszach, taka kolejna klęska znacząco obniżyłaby optymistyczne nastroje sił narodowych, skupionych wokół Jarosława Kaczyńskiego.

źródło: tvp.info, onet.pl, se.pl

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione. #piłka nożna #nacjonalizm