Wśród wyborców #PiS-u wzrasta zapotrzebowanie na wielkie idee, mające w swych zamierzeniach zmienić świat na lepsze, w stopniu co najmniej znaczącym. Przy okazji partia rządząca ma na celu skupienie uwagi osób zdecydowanie sprzeciwiających się ich programowi na tematach zastępczych. Oczywiście można długo dywagować o definicji takich tematów, jednak zagadnienia naszego bezpieczeństwa lub budżetu, biorą górę nad dostępnością aborcji. 

Zaglądanie pod pierzynę

Kaczyński idąc wciąż dalej w dzieleniu Polaków, nieopatrznie nadepnął na odcisk środowisku, którego jak dotąd nie obchodziły turbulencje w polityce. Nie można wszystkich mierzyć jedną miarą. Okazało się, że przez przypadek zaktywizowała się spora grupa osób, która nie zapomni długo ataku na swoją intymność. Trzeba było szybko odejść od pomysłu na zaostrzenie dostępności aborcji i niejako przy okazji złagodzić ton w sprawie in vitro. Opozycja powinna się wstydzić, że wcześniej nie wymyśliła sposobu na zatrzymanie pochodu dobrych zmian. Musiał to dopiero zrobić samodzielnie prezes partii rządzącej. Niebezpieczeństwo dla PiS-u tkwi w tym, że nie zależy im na zdobywaniu kolejnych przeciwników. Chodziło o coś zupełnie innego, mianowicie celem ich działań było kolejne mieszanie w tyglu od dawna gotującym się na wolnym ogniu, a zawierającym stare scenariusze o złym Tusku i katastrofie smoleńskiej.

Chciejstwo pospolite

Przy okazji debaty o aborcji i całej otoczce temu towarzyszącej, karierę medialną zrobiły postacie, które powinny siedzieć cicho, jeśli ich zamiarem jest sprzyjanie partii, z której się wywodzą. Znamy i w pewien sposób cenimy poseł Pawłowicz, lecz okazało się, że to nie wszystko na co stać PiS. Te dość oryginalne wywody, dalekie od profesjonalizmu i ogłady, trafiły wreszcie w elektorat dotychczas obojętny i niechętny śledzeniu politycznego podwórka. Pojęcie zdrowego rozsądku, oczywiście z reguły przecenianego, dla wielu zostało ponownie zdefiniowane.

Spłacanie długów

Cała afera o kontrolowanie życia intymnego Polaków jest zapłatą dla kościoła za jego bezsprzeczne poparcie dla PiS-u. Porównując słowa naszego episkopatu i papieża Franciszka, można dojść do zaskakującego wniosku - że nasz kościół jest chyba bardziej papieski od samego papieża. Przypomina to stąpanie po dość kruchym lodzie. Polski kościół przyjął ryzykowną strategię podkręcania tempa. Ma ona za zadanie utrwalenie i pogłębienie wiary, ale zdaje się, że zmierza w przeciwnym kierunku. Obecny status szeptanego oburzenia społecznego może niebawem przerodzić się w głośny krzyk i potrzebna będzie na gwałt nowa strategia.

źródło: przemyślenia autora

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione.

#Jarosław Kaczyński #aborcja