Niemiecki dziennikarz, #Jurgen Roth twierdzi, iż zgodnie z raportem Federalnej Służby Wywiadowczej Niemiec (BND) oraz wypowiedzią pułkownika polskiego wywiadu o imieniu Robert, katastrofa smoleńska była prawdopodobnie wynikiem zamachu dokonanego na prezydenta Polski, Lecha Kaczyńskiego. Według rewelacji Rotha, Jurij Desinow, rosyjski agent FSB z Połtawy, miał podłożyć zdalnie sterowane ładunki wybuchowe w prezydenckim samolocie na zlecenie wysokiego rangą polskiego polityka. Niemieckie służby wywiadowcze zaprzeczają spekulacjom Rotha.

PiS wikła się w niebezpieczne snucie opowieści niemieckiego dziennikarza

Reagując na doniesienia Rotha, premier Szydło stwierdziła: „Mam nadzieję, że wreszcie przyczyny katastrofy smoleńskiej zostaną wyjaśnione i m.in. te działania, które podjęła w tej chwili prokuratura i również zespół ministra Macierewicza, mają temu służyć i wierzę w to głęboko, że wreszcie dowiemy się jakie były przyczyny katastrofy smoleńskiej".

W polskiej armii służy około 1500 pułkowników. Ich liczbę przypadającą na służbę wywiadu i kontrwywiadu można oszacować na mniej, niż 100. Odsetek mężczyzn w Polsce o imieniu Robert wynosi mniej niż 1%. Dlatego pułkowników polskich służb wywiadowczych o imieniu Robert nie powinno być więcej niż dwie lub trzy osoby. Nie ma więc najmniejszych trudności, aby zidentyfikować pułkownika Roberta.

Służby specjalne podlegają premier Szydło. Dlaczego więc premier nie zadeklarowała na konferencji prasowej, bezpośrednio po opublikowaniu rewelacji Rotha, iż odpowiednie służby śledcze szybko zidentyfikują oficera polskiego wywiadu, który miał potwierdzić rzekomy fakt dokonania "zamachu w Smoleńsku". Czy jest nim Robert Cheda – były analityk wywiadu specjalizujący się w tematyce wschodniej?

Kierunek rozwoju scenariusza smoleńskiego: stan wyjątkowy

Co więc pułkownik Robert powie, kiedy zostanie namierzony? Czy jego zeznania zostaną skoordynowane z dalszymi odsłonami smoleńskiego scenariusza, kreowanymi przez Rotha?

Za gigantyczną kasę, rzędu kilkudziesięciu milionów euro, Jurgen Roth może, powołując się na kolejne przecieki z BND, wskazać nazwisko polskiego polityka, zlecającego "zamach na Lecha Kaczyńskiego". Jego nowiny mogą zostać podparte zeznaniami pułkownika Roberta. Jeśli obaj wskażą któregoś z działaczy PO, wówczas prezydent Duda będzie posiadał narzędzie uzasadniające wprowadzenie stanu wyjątkowego w Polsce. Za realizację zadania będą z pewnością odpowiedzialne oddziały Obrony Terytorialnej Macierewicza. Kiedy więc będziemy świadkami orędzia prezydenta Dudy, obwieszczającego, iż "zamachu na Lecha Kaczyńskiego" dokonali polscy politycy?

Roth może jednak wskazać Macierewicza lub Jarosława Kaczyńskiego

Jeśli siłom stojącym za Rothem będzie zależało na odsunięciu PiS od władzy, dziennikarz może wskazać Macierewicza lub nawet Jarosława Kaczyńskiego jako zleceniodawców "zamachu". Bez wątpienia, taki news doprowadzi do spadku poparcia społecznego dla PiS. Obywatele zaczną domagać się rozpisania nowych wyborów. Silny opór społeczny może jednak wywołać kontrreakcję ze strony partii rządzącej realizującą również scenariusz stanu wyjątkowego.

Lansując w przestrzeni publicznej rewelacje Rotha, PiS staje się zakładnikiem zewnętrznych sił politycznych. Rosyjskich, niemieckich czy watykańskich? Nie jest wykluczone, że za Rothem stoi Opus Dei i mafia watykańska. Destabilizacja Polski jest w interesie tych, którym zależy na wzroście cen ropy i gazu.

Puenta

W chwili obecnej władzę w Polsce ma Jurgen Roth. Jeśli obywatele naszego kraju „kupią” jego opowieść, to wówczas wyłącznie od niego będzie zależało to, kto zlecił wykonanie „zamachu w Smoleńsku”. Od jego woli będzie zależało to, czy wymieni nazwisko Macierewicza, Kaczyńskiego czy Tuska. Lansowanie przez pisowskie media wiarygodności Rotha jest niebezpieczne dla bezpieczeństwa Polski. Proces ten umożliwia bowiem uruchomienie praktyk szantażu w stosunku do polskich polityków dowolnej opcji partyjnej.  

Źródła: wp.pl, gazetaprawna.pl,  tvn24.pl #Antoni Macierewicz #zamach smoleński