Rosyjski niedźwiedź najwyraźniej przebudził się w ciągu kilku ostatnich lat i wcale nie jest w dobrym nastroju. Nie jest to wynikiem nadejścia wiosny, lecz próbą odzyskania pozycji mocarstwa z prawdziwego znaczenia. Nie chodzi tu jedynie o kompleksy Putina i jego ekipy, celem jest skierowanie uwagi opinii publicznej poza granice Rosji. Można powiedzieć, że jak dotąd, #Rosja realizuje swoje plany z nawiązką, a reszta świata nie może wyjść z podziwu nad jej tupetem.

W polityce nie ma przypadków

Do sukcesów Rosjan trzeba zaliczyć mocne wejście do konfliktu na Bliskim Wschodzie, ale także zwerbowanie pod swoje sztandary Turcji, która zastanawia się nad tożsamością. Przyzwyczailiśmy się do scenariusza w którym Stany Zjednoczone wysyłają swe lotniskowce w różne egzotyczne miejsca, aby zmieniać brutalnie historię tych zakątków. Nie mogliśmy uwierzyć, że Rosja może uczynić podobnie. Co prawda z lotniskowcami u nich krucho, ale dali co mieli i chyba spodobało im się, ponieważ umacniają swe bazy w Syrii. Do skomplikowanej syryjskiej układanki dosiadł się duży gracz i wszystko trzeba zaczynać od nowa. Na domiar złego wiatr w żagle poczuł nagle Erdogan, mając chyba za wzór Putina. Zjednoczona Europa długo zwlekała z decyzją o przyłączeniu Ankary, więc teraz może się zająć na przykład emigrantami. Ale Rosja nie parzy tylko na jeden region. Oni spoglądają we wszystkich kierunkach. Media kremlowskie z umiłowaniem i zaangażowaniem relacjonują powrót rosyjskich wojsk na daleką północ i na daleki wschód. Na wyspach Oceanu Arktycznego budowane są nowoczesne bazy, w których stacjonować będą rosyjscy żołnierze. Odbudowano możliwości obrony przeciwlotniczej na dalekiej północy, organizując sieć stacji radiolokacyjnych, wyrzutni rakiet i samolotów myśliwskich. Ten teatr jest zarezerwowany tylko dla dwóch graczy, Rosji i Stanów Zjednoczonych. Rosja przypomniała sobie również o Kurylach i to nie tylko z powodu ciągnącego się od dawna sporu o ten archipelag z Japonią. Na początek postanowiono zbadać możliwości ulokowania tam baz wojskowych. A jeśli już tak daleko doszliśmy, to dodać trzeba, że Rosja jest stronnikiem Chin w jej pomyśle zawładnięcia Morzem Południowochińskim z pomocą sztucznych wysp. Ostatnio można było zobaczyć barwne relacje z ćwiczeń okrętów chińskich i rosyjskich na tym akwenie. Jeśli spojrzymy za naszą wschodnią granicę to przypomnimy sobie o ukraińskiej wojnie z Rosją, która formalnie dla poprawności politycznej nosi miano konfliktu z separatystami. 

Europejskie dobre samopoczucie

No tak, ale miało być o zatrzymaniu niedźwiedzia, a nie o jego reklamowaniu. I tu właśnie nie jest najlepiej. Nasza zamożna i nadal dość spokojna Europa nie ma pomysłu jak tego dokonać. Po drugiej stronie oceanu Amerykanie znudzeni rolą światowego żandarma zastanawiają się ile ma to ich jeszcze kosztować, a ostatnio Donald Trump zaczął kwestionować sens jakiś wojen atomowych o Estonię i podobne mało znane kraje. Rosja wybrała dobry moment do powrotu na scenę po latach pauzowania. Wydaję się, że na stale wpisze się jako czarny charakter do światowej polityki. Trzeba będzie poczekać, aż w Chinach i w Indiach tamtejsze gorące głowy stwierdzą, że już nie po drodze im z Rosją. W zasadzie powinniśmy zapomnieć o dwubiegunowości w polityce światowej. Zbyt jednak jesteśmy przyzwyczajeni do nieistniejącego układu dwóch mocarstw, teraz mamy znacznie więcej krajów, które chcą być mocarstwem, albo raczej już nim są. Przespaliśmy nadejście zmian, a niedźwiedź grasuje.

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na stronie bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione. #Europa Wschodnia #Putin