Chciałbym podzielić się z Wami swoimi spostrzeżeniami i troszkę innym poglądem na kwestię, od której huczy polski internet. Posłużę się cytatami z tzw. czarnego protestu. Nie ze wszystkimi się zgadzam. Za to na pewno wszystkie powinny być tematem do dyskusji, a niestety nie są.

"Nie zgadzam się, aby dzieci rodziły dzieci". Niestety problem polega na tym, że sami doprowadziliśmy do tego, że seks jest częścią życia. Zaadaptowała go reklama, teledyski, programy, strony internetowe itp. To my zezwoliliśmy na używanie seksu jako sposobu na marketing, kupując produkty seksem reklamowane. Młodzież to widzi, zwłaszcza teledyski, ociekające wręcz seksem. Nie jest to jedyny powód, ale dzięki wcześniejszej inicjacji seksualnej młode kobiety/dziewczynki wcześniej zachodzą w ciążę. Nie da się odpowiedzialności za to zrzucić na państwo, to my rodzice jesteśmy za to odpowiedzialni.

Nie zgadzam się

"aby ofiary gwałtów musiały rodzić dzieci swoich oprawców". Jest kobieta, jest zbrodniarz - gwałciciel i jest dziecko. Jak myślicie, która z tych trzech osób jest osądzana i karana? Co winne jest dziecko, które zostało poczęte w najgorszy sposób, jaki tylko można sobie wyobrazić? Nawet gwałciciel zostaje osądzony przez sąd i odbywa karę, zresztą niewspółmierną do popełnionego czynu. Dziecko natomiast poddane jest osądowi kobiety, która być może nie będzie go chciała. Tylko czy jest to winą dziecka, że zostało w taki sposób poczęte? Kobieta zdecyduje o usunięciu ciąży, czyli bez sądu zabije, nie pytając się o zdanie dziecka.

W swoim życiu pracowałem z kobietami zgwałconymi, które usunęły ciążę. Możecie mi wierzyć, dla nich to trauma na całe życie. Kobiety zawsze rozpamiętują, jak by to dziecko wyglądało, co by robiło. Wyjście z tego jest koszmarem, dlatego uważam, że gwałciciele to najgorszy typ faceta i szacunku nie mam do nich za grosz. Dzisiaj jedna z gazet opublikowała historię dziecka, które urodziło się właśnie z gwałtu. To nie jedyna taka historia, podobnych jest wiele. Może warto się zastanowić i dać szansę komuś niewinnemu, którego jedyną winą jest to, że jest.

"Nie zgadzam się, aby kobiety musiały nosić pod sercem ciężko chore dzieciątko tylko po to, aby patrzeć na jego śmierć zaraz po porodzie". Nie mówię tutaj o genetycznych mutacjach, bo to jest chore i to co zdarzyło się prof. Chazanowi nie powinno mieć miejsca. Znajdziecie natomiast wiele pięknych historii rodziców, którzy wiedzieli, że dziecko umrze, ale urodziło się i czasami ten dzień, miesiąc czy rok były najszczęśliwszym okresem w ich życiu. Lekarz nie jest nieomylną wyrocznią.

"Nie zgadzam się na zakaz badań prenatalnych". Popieram w całej rozciągłości. Natomiast "nie zgadzam się, aby po poronieniu kobiety były przesłuchiwane i aby banda oszołomów debatowała na temat macicy i mojej żony/partnerki" - z tym się nie utożsamiam. Nikt nie debatuje o macicy, tylko o dziecku.

Na co jeszcze się nie zgadzam?

"Na robienie ze mnie i mojej żony/partnerki debila, który nie umie/nie potrafi samodzielnie podjąć dobrej decyzji". No tak. Skoro tacy mądrzy jesteśmy i tylko my potrafimy podejmować słuszne decyzje, po jaką cholerę mamy sądy, policję, psychologów, terapeutów itp.? W mojej ocenie większość aktualnego w Polsce prawa traktuje obywatela jak debila. Proszę podjąć decyzję o zbudowaniu garażu na własnej ziemi i za własne pieniądze - musimy mieć pozwolenie urzędnika. Proszę spróbować sprzedać hot-doga na ulicy - musimy mieć tyle zezwoleń, że się w głowie nie mieści. Czy dobrą decyzją jest zabicie innej istoty ludzkiej, w jakiejkolwiek fazie rozwoju ta istota nie jest? Kara więzienia jest wymierzana przez sąd, a kara śmierci podobno w Polsce nie jest wykonywana.

Mamy dwie strony konfliktu. Obie mają swoje racje, obu brakuje kultury dyskusji i chęci porozumienia.

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione. #aborcja #czarnyprotest #polskie prawo