W poprzednim artykule przytoczyłem wers: “Niech wierzący nie biorą sobie za przyjaciół niewiernych, z pominięciem wiernych! A kto tak uczyni, ten nie ma nic wspólnego z Bogiem, chyba że obawiacie się z ich strony jakiegoś niebezpieczeństwa. Bóg ostrzega was przed samym Sobą i do Boga zmierza wędrowanie” (Koran 3:28).

O co w tym wszystkim naprawdę chodzi

Zajrzyjmy do wyjaśnienia tego wersu: “Niech wierni nie biorą sobie niewiernych jako protektorów, aniżeli, to znaczy zamiast wiernych – gdyż ktokolwiek tak czyni, to znaczy weźmie ich jako protektorów, ten w żadnym wypadku nie należy do religii Allaha – chyba że chronicie się przed nimi, jako środki bezpieczeństwa (tuqātan, ‘jako środki bezpieczeństwa’, jest to rzeczownik odczasownikowy od taqiyyatan), innymi słowy [chyba że] obawiacie się czegoś a w takim przypadku możecie okazać protektorat wobec nich słownie ale nie sercem: było to przed przewodnictwem islamu a [dyspensa] odnosi się do każdego indywidualnego przebywania w kraju nie mając w nim nic do powiedzenia. #allah was ostrzega, on sieje w was strach odnośnie siebie samego [ostrzegając], że on może być gniewny wobec was jeśli weźmiecie ich jako protektorów; i do Allaha zmierza droga ostateczna i powrót i on odpłaca.” (Tafsir al-Jalalayn 3:28).

Przeanalizujmy to wyjaśnienie i ten wers. Nie ulega wątpliwości, że jeśli muzułmanin weźmie sobie za przyjaciela niewiernego (żyda, chrześcijanina czy buddystę) to "nie ma nic wspólnego z bogiem" czyli przestaje być muzułmaninem. No chyba, że (jak zwykle wyjątek) obawia się ze strony niewiernego niebezpieczeństwa. Ciekawe, że zawieranie przyjaźni może wiązać się z niebezpieczeństwem. Chyba tylko dla Mahometa. W wyjaśnieniu tego wersu widzicie, że można być przyjacielem (stosować tzw. ##takyijja - muzułmańskie kłamstwo w celu ochrony siebie i islamu), ale co najważniejsze, w sercu trzeba niewiernego nienawidzić.

“(Niech wierni nie biorą) wierni nie powinni wziąć [obłudników:] Abdullaha Ibn Ubayy'a oraz jego towarzyszy [oraz] (niewiernych) Żydów (za przyjaciół) tak aby stać się potężnym i zaszczytnym (z pominięciem wiernych), którzy są szczerzy. (Ktokolwiek tak czyni) poszukując potęgi oraz zaszczytu [poprzez zaprzyjaźnianie się z obłudnikami oraz niewiernymi] (ten nie ma nic wspólnego z Allahem) nie posiada honoru, miłosierdzia lub ochrony ze strony Allaha (chyba że chcecie się ich wystrzegać), chroniąc się przed nimi (obierając to jako środki bezpieczeństwa) chroniąc się przed nimi poprzez mówienie do nich w przyjazny sposób, podczas gdy wasze serca czują do tego niechęć. Odnośnie stronienia niedozwolonego zabijania, niedozwolonego stosunku seksualnego, niedozwolonego posiadania dobytku, konsumpcji napojów alkoholowych, składania fałszywych świadectw oraz przypisywanie Allahowi współtowarzyszy. (Do Allaha prowadzi droga) powrót po śmierci.” (Tafsir Ibn-Abbas 3:28).

W tym wyjaśnieniu mamy napisane wprost, że muzułmanin może być przyjacielem, mówić w przyjazny sposób do niewiernego, ale tylko wtedy, gdy w sercu czuje do niego niechęć. Moje pytanie jest następujące: czy w związku z tym jakikolwiek muzułmanin będzie waszym przyjacielem? Jeśli jest waszym przyjacielem, to albo nie jest już muzułmaninem, albo w sercu was nienawidzi. Obie opcje są tak samo złe. Spójrzmy teraz na to w świetle naszego tematu "radykalnego islamu", gdzie tu miejsce na jakikolwiek radykalizm lub umiarkowanie. Przesłanie jest spójne i jasne, masz nie brać za przyjaciół niewiernych, jeśli jednak będziesz dla nich przyjacielem, przestajesz być muzułmaninem. Chyba że w sercu ich nienawidzisz i oszukujesz ich, udając przyjaciela. Jeśli naprawdę jesteście w przyjaźni z muzułmaninem (co tylko dobrze o was świadczy), możecie z nim porozmawiać na temat tego wersu i zapytać się, czy naprawdę są waszymi przyjaciółmi. Czy dostaniecie w odpowiedzi prawdę czy kłamstwo? Warto nad tym pomyśleć.

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione. #mahomet