#Zbigniew Hołdys, dawny idol dzisiejszych pięćdziesięciolatków, opublikował apel, w którym wzywa opozycję do stawienia czoła Prawu i Sprawiedliwości. Stwierdza w nim, iż #PiS okłada Polskę bejsbolem propagandy, zaś opozycja jest bezradna. Hołdys nie przebiera w słowach, stwierdzając m.in., iż opozycja kwili, nie walczy, nie ma programu, nie szturmuje, nawet nie ma ani utalentowanych mówców-specjalistów od ripost, ani wspaniałych nośnych argumentów, które popłynęłyby w stronę społeczeństwa i stanowiły zasiew pod ruch oporu.

Jan Hartman odpowiada Hołdysowi

W swojej odpowiedzi Jan Hartman zarzuca Hołdysowi, iż wykonuje robotę kreta: "tylko zniechęca Pan do nas innych. Proszę dać przykład aktywności, a wtedy wielu za Panem pójdzie”. Działacz Komitetu Obrony Demokracji dodaje, iż jego organizacja prowadzi pracę u podstaw, organizując w całym kraju struktury, wydając oświadczenia, popierając protesty przeciwko władzy i organizując spotkania. Hołdys natomiast wzywa do walki – szturmu i organizowania ruchu oporu, na co Hartman z kolei odpowiada, iż #KOD właśnie to robi. Odpowiedź prof. Hartmana jest wyrazem całkowitego niezrozumienia apelu lidera kultowego zespołu. Szturmowanie przeciwnika nie jest bowiem organizowaniem struktur, lecz ich użyciem w walce - czasami walce "na kije".

Metoda na PiS: agresywna taktyka oporu

W 1968 roku francuscy studenci, protestując w Paryżu przeciwko skostniałemu establishmentowi, obrzucali koktajlami Mołotowa nacierające oddziały policji. W miasteczkach akademickich w USA w 1968 i 1969 roku dochodziło do regularnych bitew z uzbrojonymi w ostrą broń funkcjonariuszami mieszczańskiego, amerykańskiego porządku. Obalenie komunizmu w Związku Radzieckim również dokonało się dzięki „działaniom szturmowym” ludności. Europejska jesień ludu nie miała charakteru wyłącznie aksamitnego. To, że w niektórych krajach demokracji ludowej władza nie strzelała do ludzi, było efektem wyłącznie jej strachu przed rozwścieczonym społeczeństwem, łaknącym wolności.

Każda władza, mająca zapędy autorytarne, ustępuje jedynie wówczas, kiedy obawia się wściekłej zemsty tłumu. Okrągły Stół był właśnie wyrazem tej politycznej trwogi komunistów w Polsce. Jeśli więc Prawo i Sprawiedliwość używa kijów bejsbolowych, to opozycja musi uzbroić się w analogiczną broń. Opór w stylu Gandhiego nie przynależy do europejskiej tradycji walki. Kaczyński przestanie ideologicznie orać Polskę dopiero wtedy, kiedy "ludzie zaczną rzucać brukiem w okna jego domu".

Polskie społeczeństwo jednak nie chce wojny domowej

Obywatele naszego kraju nie chcą jednak wojny domowej. W swej masie społeczeństwo nie stanie z kijami w obronie KOD. Co najwyżej społeczeństwo będzie skakać w rytm słynnych słów Romana Giertycha - "kto nie skacze, ten jest z PiS-em". Kaczyński zaś będzie ze zdziwieniem i uśmiechem na twarzy przyglądał się tym podskokom, dalej orząc ideologicznie świadomość społeczną - coraz głębiej i gęściej. Dlaczego?

Ludzie nie poprą w zdecydowany sposób opozycji, która jednoznacznie nie będzie domagać się „wsadzenia do paki warszawskich złodziei reprywatyzacyjnych”. Ludzie nie poprą zdecydowanie opozycji z twarzami polityków tej opcji, która rządziła przed Kaczyńskim.

Co w obecnej chwili mógłby zrobić KOD?

Kaczyński mógłby potencjalnie wystraszyć się organizowania przez opozycję zalążków struktur podziemnych, w skład których wchodziłyby oddziały samoobrony, "rozbijające" rozmaite pisowskie imprezy. KOD potrzebuje Pomarańczowej Alternatywy w nieco ostrzejszym wydaniu, której „harcerze” potrafiliby użyć kijów bejsbolowych w obronie Kijowskiego i Szumełdy. Dla KOD nastał czas realnej walki w obronie wartości wolnościowych. KOD musi zakończyć żałosny spektakl Monty Pythona w ministerstwie głupich kroków, karykatyzującym rząd Beaty Szydło.

źródło: hartman.blog.polityka.pl; pl.wikipedia.org; pokazywarka.pl

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione.