Premier Szydło podczas konferencji prasowej stwierdziła w odpowiedzi na pytanie dziennikarza TVN Macieja Knapika, iż ona i #Mateusz Morawieckipomazańcami Jarosława Kaczyńskiego. Na portalach internetowych zawrzało. Antypisowskie społeczności upubliczniają rozmaite posty z obrazkami z pomazanymi twarzami Szydło i Morawieckiego oraz z Jarosławem Kaczyńskim w aureoli. Mają one charakter niezwykle zabawny. Planowana jest nawet akcja zamazywania mazakiem zdjęć obu polityków. Niestety żadne z mediów nie odważyło się zbadać oryginalnego źródła frazy o Morawieckim jako pomazańcu Kaczyńskiego.

Historia memu

Po raz pierwszy zwrotu porównującego Morawieckiego z pomazańcem Kaczyńskiego użył Wojciech Krysztofiak w felietonie „Kaczyński sprawdza nowego kandydata na prezydenta. Czy Morawiecki jest Chrystusem”, opublikowanym w dniu 27.09. Tekst powstał jako analiza technik marketingowych stosowanych w pisowskiej narracji. Dzień wcześniej media „wstrzyknęły” w przestrzeń dyskursu politycznego ideę, według której Kaczyński nominuje Morawieckiego na pisowskiego kandydata w najbliższych wyborach prezydenckich, o ile dokona on cudu gospodarczego.

W tekście Krysztofiaka występuje następująca fraza: „Jeśli nowy #pomazaniec Kaczyńskiego nie dokona cudu, wówczas pisowska publika zacznie nawoływać do jego „politycznego ukrzyżowania”. Życie Mateusza Morawieckiego może w takim kontekście narracyjnym łatwo przeistoczyć się w żywot Briana stworzony przez Monty Pythonów.”

Szydło wprowadza sakralny język do politycznej narracji

Dziennikarz TVN, Maciej Knapik zażartował sobie z polityków PiS, zadając im podchwytliwe pytanie. Odpowiedź Szydło na jego pytanie brzmiała: „Skoro żartujemy, to mogę powiedzieć - z pełną powagą - że oboje z Mateuszem jesteśmy pomazańcami Jarosława Kaczyńskiego”. Premier odpowiedziała więc z pełną powagą, mając świadomość, iż pytanie Knapika jest podchwytliwe. Fakt ten odsłania tragikomiczną prawdę, iż Beata Szydło nie odróżnia jezyka sakralnego od języka polityki.

Słowo „pomazaniec” jest synonimem słowa „namaszczony”, używanego w języku religii chrześcijańskiej na oznaczenie kogoś wybranego przez Boga. Pomazańcami są papieże, prorocy, święci. Nawet sam Chrystus w swej człowieczej postaci był określany przez ojców Kościoła jako pomazaniec Boga Ojca.

Zdarzenie wywołane przez Macieja Knapika pokazuje, że myślenie polityczne premier Szydło niebezpiecznie splata się z jej myśleniem religijnym. Takie zjawisko przeplatania się narracji politycznej z narracją religijną jest istotną cechą myślenia ajatollahów islamskich. Czy więc PiS próbuje zgotować obywatelom naszego państwa katolicki szariat?

Mój osobisty apel do TVN

W przestrzeni dyskursu humanistycznego istnieje obyczaj cytowania autorów „udanych fraz”. Maciej Knapik posłużył się frazą, której jestem twórcą. Niestety nie zacytował mnie. W ten sposób dokonał plagiatu. To z kolei wywołało lawinę zapytań pod moim adresem ze strony wielu znajomych - czy doradzam pisowskim spin-doktorom. Mój wizerunek publiczny jako niezależnego komentatora sceny politycznej oraz naukowca doznał uszczerbku przez kojarzenie mojego nazwiska z partią, która manifestuje zapędy totalitarne. Domagam się więc od TVN opublikowania na stronie internetowej notki informującej publikę o moim autorstwie frazy o Morawieckim jako pomazańcu Kaczyńskiego oraz przepraszającej mnie za to, iż niefortunne zachowanie dziennikarza mogło wpłynąć na kojarzenie mojego nazwiska z sympatykami PiS, wywołując we mnie poczucie wstydu z możliwości zajścia takiego faktu i tym samym uniemożliwiając mi wypelnianie moich funkcji publicznych jako nauczyciela akademickiego.

Zaistniała sytuacja jest podstawą do wytoczenia przeze mnie stacji TVN powództwa cywilnego i domagania się odszkodowania. Fakt możliwości kojarzenia mnie jako nauczyciela akademickiego z sympatią do PiS jest na tyle paraliżujący, że uniemożliwia mi patrzenie studentom w twarz podczas wykladów. 

źródło: tvn24.pl

Kopiowanie i wykorzystywanie treści wymaga pisemnej zgody Blasting Sagl.

#BeataSzydło