Na wstępie mała deklaracja. Nie jestem zwolennikiem zmiany obowiązującego porządku prawnego, dotyczącego zagadnienia aborcji w Polsce. Środowiska katolickie i pro-life określają rozwiązania prawne w tym zakresie jako „kompromis aborcyjny” – to, by zacytować klasyka, „semantyczne nadużycie”.

Stan obecny

W Polsce #aborcja jest zakazana, a wyłącznie w trzech określonych ustawowo przypadkach odstępuje się od wymierzenia za nią kary. Są to przypadki, gdy ciąża zagraża życiu i zdrowiu matki, jest wynikiem czynu zabronionego lub gdy stwierdzono, że płód jest uszkodzony w stopniu uniemożliwiającym wyleczenie go („ciężko i nieodwracalnie”). Wedle organizacji pro-life większość aborcji w Polsce dotyczy ludzi z zespołem Downa. Punkt trzeci zatem budzi poważną wątpliwość, gdyż osoby z takim upośledzeniem są wprawdzie „nieuleczalne”, lecz pod właściwą opieką są w stanie uzyskać dużą samodzielność. Co więcej, odbieranie im życia i odbieranie szansy na nie trudno uznać za tak całkowicie zasadne.

Projekt zmian

Teraz projekt zaostrzenia przepisów. Znosi on przede wszystkim art. 4 a, b, c, dotychczasowej ustawy, mówiący o wypadkach odstąpienia od kary za aborcję (przypominam - jest ona w polskim prawodawstwie i tak zabroniona). Wedle projektu tylko w jednym wypadku pozostaje ona dopuszczalna. Art. 152 §4 w owym projekcie ma stwierdzać: Nie popełnia przestępstwa określonego w §1 i §2 lekarz, jeżeli śmierć dziecka poczętego jest następstwem działań leczniczych, koniecznych dla uchylenia bezpośredniego niebezpieczeństwa dla życia matki dziecka poczętego. Znaczy to, że lekarz ma prawo przeprowadzić aborcję ratując życie matki. §1 i §2 art. 152 mają mówić o umyślnym i nieumyślnym spowodowaniu śmierci dziecka. Ten drugi przepis wzbudził spore kontrowersje. W wielu miejscach - w prasie czy mediach społecznościowych można przeczytać, że kobiety będą karane za poronienie. To nieprawda, ten sam artykuł (choć w sposób zawiły) w §6 stwierdza, że "Nie podlega karze matka dziecka poczętego, która dopuszcza się czynu określonego w §2". Znaczy to ni mniej ni więcej, że nieumyślne spowodowanie śmierci płodu/dziecka nie obciąża prawnie matki. Potwierdzać ma to zresztą art. 157a tego samego projektu.

Kontrowersje

Projekt nic nie mówi o odstąpieniu od kary za usunięcie ciąży, gdy ta jest wynikiem gwałtu lub gdy aborcja była przeprowadzona na płodzie „ciężko i nieodwracalnie” uszkodzonym. I tutaj przeciwnicy mają rację, że gwałt ani upośledzenie nie będą przesłankami do aborcji. Są to bardzo trudne i kontrowersyjne zagadnienia, lecz wsłuchajmy się wnikliwiej w głos środowisk pro-life. Matka, która ma począć w wyniku gwałtu, przeżywa traumę i poważne cierpienie psychiczne, lecz samo dziecko osobiście nie ponosi winy. Zabijanie go, czy jakby woleli zwolennicy pro-choice, pozbawienie go możliwości wykorzystania jego potencjalności jako przyszłej istoty ludzkiej, jest zwyczajnie niesprawiedliwe, bo niejako czyni go współwinnym gwałtu, kozłem ofiarnym. Sam uważam, że kobieta powinna mieć w tym zakresie wybór, ale przeciwnicy projektu ewidentnie nie chcą wsłuchać się w argumenty jego zwolenników. Druga sprawa to kwestia uszkodzenia płodu. Strona przeciwna zmianom, może nieświadomie, ale używa często argumentów eugenicznych. Bo jeśli obawa o urodzenie dziecka niepełnosprawnego to przesłanka by je zabić, logicznym więc następstwem jest pozbawianie życia osób niepełnosprawnych w ogóle. Nie tylko niepełnosprawne dziecko kosztuje, osoba dorosła też. Uważam że właściwsze byłoby doprecyzowanie tego punktu, przez ściślejszą terminologię, niż tylko „ciężko” czy „nieodwracalnie”, lecz nie jego całkowite usunięcie.

Miło byłoby więc, gdyby strona zwolenników „czarnego protestu” nie zamykała się wyłącznie w labiryncie swoich uprzedzeń, gdzie słyszy wyłącznie swoje własne echo. I jeszcze jedno – projekt ten NIE jest projektem PiS! To wszystko.

źródło: wyborcza.pl

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione. #czarnyprotest #polskie prawo