„Super Ekspres” obwieszcza, iż Kaczyński zamierza za cztery lata zastąpić Andrzeja Dudę Mateuszem Morawieckim. Warunkiem takiej wymiany mają być gospodarcze dokonania w czasie, gdy pupil lidera PiS zostanie szefem super-resortu w rządzie Beaty Szydło. Do pogłosek o wieszczonej karierze syna odniósł się również Kornel Morawiecki: „mój syn na pewno da radę i będzie wielkim reformatorem polskiej gospodarki”. Czy sensacyjna „wrzutka medialna” w sytuacji, kiedy cały świat podnieca się debatą prezydencką w USA, ma na celu zmianę tematu w dyskursie politycznym w Polsce? Czy Kaczyński przestraszył się, że pisowska kampania antyaborcyjna, zainicjowana przez Ordo Iuris, doprowadzi jego partię do katastrofy wyborczej?

W kampanię antyaborcyjną uwikłany jest Duda, ale czy również Jehowici?

Związki Ordo Iuris (które przygotowało projekt ustawy antyaborcyjnej) oraz ekipy prezydenta Dudy są ścisłe. Lobbyści tej organizacji, związanej z think-tankiem Alliance Defending Freedom, finansowanym przez Richarda DeVosa, współtwórcę Amwaya, współpracują zarówno z pałacem prezydenckim, jak i rządem. Kampania antyaborcyjna ultraprawicowych katolików z Ordo Iuris jest profilowana medialnie w taki sposób, aby ideę absolutnego zakazu aborcji skojarzyć w umysłach wierzących z chrześcijańskim memem ponownego nadejścia Chrystusa przed końcem świata. Pomysł marketingowy jest tak szalony, że Kaczyński musiał zareagować, wysyłając Martę Kaczyńską do mediów. Bratanica lidera PiS oświadczyła, że nie aprobuje całkowitego zakazu aborcji.

W PiS zarysował się więc konflikt pomiędzy ortodoksyjnymi katolikami a ekipą trzymającą władzę, która traktuje katolicyzm wyłącznie jako narzędzie uprawiania polityki. Kaczyński musi obecnie pracować nad ociepleniem wizerunku swojej partii, aby zablokować jej kojarzenie z religią świadków Jehowy. Głoszą oni milenaryzm – pogląd o ponownym nadejściu Chrystusa i końcu świata. Kojarzenie PiS z takimi ideami z pewnością nie nabije Kaczyńskiemu licznika wyborczego.

Temat Morawieckiego ma odwrócić uwagę publiki od spraw aborcyjnych

Aby zablokować proces rozwijania się masowego kojarzenia PiS ze świadkami Jehowy, spin-doktorzy Kaczyńskiego muszą posłużyć się tzw. „silnym tematem”, odwracającym uwagę publiki. Czy jest nim koncept Morawieckiego jako przyszłego prezydenta Polski? Z punktu widzenia mechanizmów kreowania narracji w dyskursie publicznym, temat Morawieckiego jako prezydenta Polski może łatwo zlać się z zakazem aborcji, rozumianym jako symboliczny akt inicjujący czas oczekiwania na ponowne nadejście Chrystusa.

Warunkiem nominacji Morawieckiego w przyszłych wyborach ma być cud gospodarczy, jakiego pupil Kaczyńskiego ma dokonać, będąc szefem super-resortu w rządzie Szydło. Chrystus również, w świecie opowieści biblijnych, czynił cuda. Skojarzenie Morawieckiego z Chrystusem jest więc łatwe do zakodowania w umysłach wyborców. Garstka nawiedzonych sympatyków PiS, wywodzących się ze środowisk wspierających Rydzyka, a także świadkowie Jehowy, być może dostrzegą w twarzy Morawieckiego jakieś podobieństwa z odbiciem na całunie turyńskim. Większość wyborców jednak zwróci uwagę na szaleństwo prefabrykowanego przekazu.

Puenta

Jeśli nowy pomazaniec Kaczyńskiego nie dokona cudu, wówczas pisowska publika zacznie nawoływać do jego „politycznego ukrzyżowania”. Życie Mateusza Morawieckiego może w takim kontekście narracyjnym łatwo przeistoczyć się w żywot Briana stworzony przez Monty Pythonów. Pisowscy spece od marketingu zaczynają popełniać błędy. Rozwój tematu aborcyjnego w przestrzeni dyskursu publicznego doprowadzi do kojarzenia PiS ze świadkami Jehowy. Formacja Kaczyńskiego zacznie być postrzegana jako aberracyjna sekta, zbliżona w poglądach do jehowitów.

źródlo: fakty.interia.pl, se.pl, ordoiuris.pl, wpolityce.pl

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione. #aborcja #świadkowie Jehowy #Jarosław Kaczyński