#Joachim Brudziński został wiceprezesem partii, rządzącej obecnie Polską. Kariera polityczna nowo wybranego wiceprezesa #PiS jest imponująca. Swoją przygodę z polityką zaczynał jako młodzieżowy działacz Porozumienia Centrum w Szczecinie. Wierność antykomunizmowi i stabilne trwanie przy Jarosławie Kaczyńskim w czasach, gdy ten ponosił polityczne klęski, przyczyniły się do jego awansu w hierarchii pisowskiej machiny politycznej.

Moje relacje z Brudzińskim

W pierwszej połowie lat 90-tych XX wieku Joachim Brudziński studiował politologię w Instytucie Filozofii i Politologii Uniwersytetu Szczecińskiego. Nauczałem go logiki. Niestety zdawanie egzaminów z tego przedmiotu szło nowej gwieździe PiS opornie. Logikę zaliczył dopiero po wielu próbach. Jego zmagania w znoju i pocie z moim przedmiotem sprawiły, że zaprzyjaźniłem się z nieco młodszym ode mnie studentem. Był potwornie ambitny, choć matematycznie – niezbyt bystry.

Kiedy Brudzińskiemu udało się wreszcie zdać logikę, w nagrodę dałem się byłemu studentowi zaprosić na wieczorną dyskusję w jednej z nocnych knajp w Szczecinie. Przeszliśmy na „ty”. Od tamtej pory staliśmy się kolegami i co najmniej dwa razy w miesiącu, spotykając się w korytarzach Instytutu Filozofii i Politologii, rozmawialiśmy o polityce. Kilka razy umówiliśmy się nawet na wieczorne pogawędki polityczne przy „papierosach i drinkach” w nocnych pubach.

Brudziński ze swoim bardzo zdolnym kolegą, niejakim Krakowskim, namawiali mnie do wstąpienia w szeregi Porozumienia Centrum. Niestety odmówiłem. Te wspólne rozmowy odcisnęły w mojej głowie przekonanie, iż Joachim był radykalnym antykomunistą oraz antyklerykałem. Zamiast słowa „ksiądz” często używał wyrażenia „katabas”.

Kiedy w 2005 roku PiS sformułował rząd, wymieniliśmy się z nowym wiceprezesem wiadomościami email. Treścią naszej korespondencji była lustracja. Ostrzegałem, że PiS źle ją przeprowadza, chcąc zwalniać ludzi z pracy za donoszenie na współplemieńców w czasach PRL. Odpryskiem tej wymiany mailowej z Brudzińskim był mój tekst, opublikowany na portalu Gazety Wyborczej, w którym przestrzegałem przed zwalnianiem ludzi z pracy na podstawie  zarzutów o dawną współpracę z SB. Ostatni raz odbyłem z Brudzińskim krótką rozmowę podczas pogrzebu prof. Komarnickiego, wieloletniego dyrektora Instytutu Filozofii i Politologii. Zarzuciłem pisowcom „celowe spieprzenie lustracji”. Brudziński właściwie nie zareagował.

Czy awans Brudzińskiego oznacza ewolucję ideologiczną PiS?

W latach 90-tych Brudziński był karnym żołnierzem Kaczyńskiego. Opowiadał mi, że aby mu nie podpaść, bał się nawet zapalić przy nim papierosa. Najbardziej rozśmieszyło mnie stwierdzenie, iż Brudziński w ogólne nie „rzuca mięsem” w obecności bliźniaków. Rozmawiając z nimi przeżywał paraliż całego ciała (pomijam detale tej historii, aby nie gorszyć młodzieży). Przy mnie klął jak szewc. Młodzian Brudziński był więc postacią konformistyczną.

Trudno jednak uwierzyć, że nowa gwiazda PiS tak maskowała się, aby nie ujawnić przed Jarosławem Kaczyńskim swojej radykalnej niechęci wobec kleru. Brudziński bowiem nie był błyskotliwą osobą. Nie był w stanie ukryć swoich emocji i strachu przed politycznym mentorem. W latach 90-tych #antyklerykalizm naszego bohatera był znacznie radykalniejszy niż moja ówczesna postawa w stosunku do społecznej roli Kościoła w Polsce. Być może jest to hak na Brudzińskiego w rękach szefa PiS.

Wodzowie promują konformistycznych klakierów w niebezpiecznych dla społeczeństwa celach. Klakierzy są ludźmi przeznaczonymi do wykonywania specjalnych zadań. Czy Brudziński jako wiceprezes PiS oraz wicemarszałek Sejmu ma być osobą, która przygotuje w 2017 roku akcję rozwiązania Sejmu? Czy Brudziński będzie koordynował realizację planu czystek personalnych w instytucjach publicznych naszego państwa?

źródło: se.pl

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione.