Minister Spraw Wewnętrznych Mariusz Błaszczak w jednym z programów stacji TVN24 przestrzegł #KOD przed uczestnictwem w świętowaniu Dnia Niepodległości. Pisowski minister powiedział również, iż KOD zmierza do konfrontacji: „na tym polega zagrożenie, że może dojść do rozróby. /…/ Oni już próbowali, w Gdańsku, podczas pogrzebu Inki i Zagończyka. Już próbowali wywołać awanturę. Proszę poczytać wpisy Hołdysa na Twitterze. To wszystko zmierza do draki”.

PiS na siłę szuka sposobu wygaszenia tematu aborcji

Kościół katolicki wraz ze swoimi ortodoksyjnymi wyznawcami w PiS oraz środowiska amerykańskich świadków Jehowy (związanych z Amway i Richardem DeVosem, finansującym think-tank Alliance Defending Freedom, współpracujący z Ordo Iuris) „wpakowały” Kaczyńskiego w kampanię antyaborcyjną. Sejmowa hucpa, dotycząca zaostrzenia dotychczasowego prawa aborcyjnego, powoduje po stronie #PiS wymierne straty wyborców. Dlatego też pisowscy specjaliści od marketingu politycznego poszukują sposobów wygaszenia tematu aborcji w przestrzeni dyskursu publicznego. Niestety koncepcja zmian w rządzie, polegających na wzmocnieniu Mateusza Morawieckiego przez stworzenie dla niego gospodarczego super-resortu nie jest wystarczająca, aby zasiać choćby częściowe milczenie społeczne w kwestii projektowanego prawa aborcyjnego.

Temat krwawych starć narodowców z sympatykami KOD mógłby jednak kwestię aborcji zepchnąć na drugi plan. Niestety do 11 listopada pozostało jeszcze ponad miesiąc. W październiku sondażowe poparcie dla PiS może znów zmaleć. Dlatego też temat walk pomiędzy polskimi nazistami i zwolennikami KOD Błaszczak podjął już we wrześniu, aby uwagę wyborców odwrócić od tematu całkowitego zakazu aborcji i skierować ją w stronę kwestii przemocy ideologicznej na ulicach.

KOD nie powinien dać się sprowokować

Każdego roku naziści i narodowcy organizują w Warszawie tzw. marsz niepodległości. Impreza ma zawsze charakter agresywny, przejawiający się w apelach o stygmatyzację żydów i liberałów. W tej sytuacji KOD stanowi obecnie jedyną siłę, która może przeciwstawić się zawłaszczaniu patriotycznego święta przez kato-faszystowskie środowiska. Sprowokowanie starć pomiędzy sympatykami Kijowskiego oraz wyznawcami retoryki księdza Międlara jest w interesie obecnej władzy. Odpowiedzialnością za ewentualne ofiary "niepodległościowych rozrób" można będzie obarczyć KOD. Eskalacja przemocy może zostać użyta przez rząd jako argument do wprowadzenia stanu wyjątkowego na ograniczonym obszarze Polski.

W kontekście takiego scenariusza KOD może reagować na poczynania PiS tylko w taki sposób, aby paraliżować funkcjonowanie wyłącznie pisowskich struktur opresji (Sejm, komitety partyjne PiS, kurie biskupie, Kaczyński, pisowscy ministrowie i dygnitarze). Szansą na sparaliżowanie struktur PiS są działania polskich feministek, kobiet o postawach liberalnych oraz środowisk racjonalistycznych, które do protestu wezwała m.in. Krystyna Janda. Formuła ostrych happeningowych protestów jest w chwili obecnej najbardziej wydajna.

Stworzenie kobiecych batalionów, liczących po kilkaset osób, które zaczęłyby - w stylu grupy Femen - okupywać Sejm, budynki urzędów kościelnych oraz domostwa najbardziej agresywnych pisowców, byłoby najbardziej skutecznym sposobem paraliżowania PiS. Trudno sobie bowiem wyobrazić, że rząd wyśle pałujące jednostki obrony terytorialnej na setki kobiet w strojach topless.

Puenta

Uderzanie metodą happeningową z szyderczym przekazem, dotykającym fundament światopoglądowy PiS, jest w chwili obecnej jedynym, na co KOD może sobie pozwolić. Uwikłanie się w prowokację walk ulicznych z nazistami i narodowcami może dać Kaczyńskiemu argument do wprowadzenia stanu wyjątkowego. Marketingowcy Kijowskiego powinni wyraźnie odróżniać agresywne paraliżowanie pisowskich struktur od tworzenia blokad w funkcjonowaniu struktur państwowych.

źródło: se.pl

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione. #aborcja