W starożytnym Rzymie powstała instytucja trybuna ludowego, która była osadzona w porządku ustrojowym Rzymu. Rolą trybuna lub trybunów ludowych była reprezentacja interesów rzymskiego plebsu - najuboższej warstwy społecznej. Ich uprawnienia były ściśle określone, szerokie możliwości koncentrowały się nawet na obronie plebsu w procesach cywilnych i karnych. Współcześnie świat cywilizacji zachodniej zapomniał o instytucji trybuna ludu, a część z jego uprawnień mają dziś rzecznicy naszych interesów, od Rzecznika Praw Obywatelskich po rzeczników konsumentów. Wszystkie te instytucje są prawnie umocowane i wbudowane w porządek ustrojowy III RP.

Ustawa umożliwia działanie

Jaką rolę pełnić może obecnie trybun ludowy? Wydaje się, że korzystając z funkcjonujących możliwości prawnych, szczególnie z ustawy o dostępie do informacji publicznej (prawo zadawania pytań administracji publicznej i obowiązek udzielania obywatelom odpowiedzi pod groźbą sankcji), każdy obywatel może stać się trybunem ludowym. Tylko pozornie nie ma to wiele wspólnego z polską rzeczywistością, ale i z rzeczywistością państw demokratycznych, tkwiących w ideach korporacjonizmu.

Każdy od każdego jest w jakiś sposób zależny i mało kto może sobie pozwolić na nieskrępowane zadawanie pytań wobec administracji państwowej, samorządów i innych instytucji publicznych w miejscu swojego zamieszkania. Taka rola wymaga nie tylko tzw. odwagi cywilnej, ale też odpowiedniej pozycji społeczno-ekonomicznej o dużym stopniu niezależności.

Przyglądam się od miesięcy działalności trybuna ludowego z Charzyków k. Chojnic. Mariusz Janik tworzy zapytania do instytucji publicznych i występuje, jak sam uważa, w interesie społecznym, reprezentując obywateli w zmaganiach z aparatem urzędniczym, organami ścigania itd. 

Mariusz Janik w przeszłości

Osoba głęboko kontrowersyjna, ekshibicjonista - tak o Janiku mówią w Chojnicach. Były biznesmen, ale i filantrop, artysta - malarz, rzeźbiarz, a także polityk - bo osoba kiedyś zaangażowana w Sojusz Lewicy Demokratycznej (SLD). Lata temu Janik miał ambicję, aby zostać nawet prezydentem. Planował startować w wyborach prezydenckich w 2005 roku, ale zrezygnował.

Wiele przeszedł, o czym wiedzą wszyscy w Chojnicach. Dorobił się fortuny, tracił ją i odzyskiwał, nie wysiadał z życiowej karuzeli pomimo znaczących trudności. Kiedyś był jednym z bliższych przyjaciół chojnickiego burmistrza. Dziś już nie lubią się z Arseniuszem Finsterem, a lista ich wzajemnych oskarżeń jest chyba podobnie zasobna w dane, jak państwowe archiwa.

Ten spór nigdy nie wygasł i kładzie się cieniem na obecnej działalności Marusza Janika. Przypięte mu łatki nie powstrzymują go jednak przed dalszą działalnością, której poświęca się bez reszty. Być może ten dojrzały mężczyzna stał się odpowiedzialnym reprezentantem interesu społecznego, myślącym w kategoriach dobra wspólnego?

Odbiór społeczny pozostaje dwojaki, ale jego obecna działalność jako trybuna ludowego, staje się wręcz podstawą do poważnej refleksji o instytucjach współczesnych państw. Bo skoro mamy tak dobrze, bo skoro jesteśmy tak chronieni przez państwo, to po co nam trybun ludowy, który jak się okazuje ma pełne ręce roboty?

W przeszłości już wielokrotnie mieliśmy w Polsce do czynienia z "trybunami ludu", takimi choćby, jak  rockman Paweł Kukiz. Mariusz Janik to jednak zupełnie inny trybun ludu, aniżeli ten, który objawił się nam w kampanii prezydenckiej w 2015 roku w osobie znanego muzyka

źródło: mariuszjanik.com

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione. #wybory prezydenckie #Parlament #trybun ludu.